wtorek, 31 marca 2015

Wirtuozeria słów - "Wszystko jest iluminacją" Jonathana Safrana Foera

źródło: www.gwfoksal.pl
„Wszystko jest iluminacją” jest idealnym przykładem na to, że zarówno film, jak i książka, mogą okazać się udanym przedsięwzięciem. Nie da się tutaj jednoznacznie stwierdzić, co jest lepsze. Oba dzieła są – mimo podobieństwa – po prostu inne. Powieść Safrana nie należy do książek łatwych, zarówno pod względem treściowym, jak i językowym. Jeśli ktoś najpierw obejrzał film wie, czego się spodziewać, jeśli napiszę, że książka jest pisana głównie z perspektywy Aleksa...
Ale wróćmy do początku. „Wszystko jest iluminacją” opowiada o podróży młodego pisarza, Jonathana Safrana Foera, na Ukrainę, skąd pochodzą jego przodkowie. Chce odnaleźć kobietę ze starej fotografii, tajemniczą Augustynę, która prawdopodobnie uratowała życie jego dziadkowi. Na Ukrainie jego przewodnikiem jest Aleks – młody człowiek, który niespecjalnie radzi sobie z angielskim (w filmie jego rolę rewelacyjnie zagrał Eugene Hütz, wokalista zespołu Gogol Bordello). Towarzyszą mu dziadek Aleksa, pełniący rolę szofera, oraz pies dziadka, Sammy Davis Junior, Junior.

poniedziałek, 30 marca 2015

Elektryczna apokalipsa - "Blackout" Marca Elsberga

Źródło: www.gwfoksal.pl
Jako że w życiu zdarzyło mi się przeczytać trochę gniotów, zaczęłam stosować zasadę pierwszych 50 lub 100 stron. Proste założenie – w zależności od objętości książki, jeśli nie zainteresuje mnie treść podczas tych pierwszych 50 lub 100 stron, odkładam ją i nie czytam dalej. „Blackout” jest dowodem na to, że czasami warto przebrnąć nieco więcej... Książka Elsberga porusza szalenie ciekawy temat – otóż pewnego dnia w całej Europie gasną światła. Pstryk. Ktoś wyłączył prąd na całym kontynencie.
Nie będę ukrywać, że początek był po prostu szalenie nudny i przewidywalny. Mnóstwo terminologii fachowej i technicznej, spotkania polityków i prezesów ważnych firm, przysłowiowe umywanie rączek – jednym słowem: nuda i bezproduktywne narady. Oddaję autorowi jedno – z pewnością musiał włożyć sporo pracy, żeby odmalować te wszystkie techniczne sytuacje i zagwozdki związane z siecią, licznikami, elektrowniami, systemami zarządzającymi...

niedziela, 29 marca 2015

Kiedy w żyłach krąży czerwona krew, a serce wyrywa się ku rewolucji… - „Czerwona królowa” Victoria Aveyard

źródło: www.empik.com
Odwieczna walka o władzę. Sieć spisków i kłamstwa. Zamachy i morderstwa. Śmierć, jako skutek uboczny na drodze do realizacji marzeń... Jak Ci się podoba taki świat? A może wolisz tak: biedna, zbuntowana dziewczyna przypadkiem spotyka na swojej drodze księcia, który dostrzega jej wyjątkowość i postanawia pomóc za wszelką cenę… Cóż, nie musisz wybierać, bo czytając „Czerwoną królową” będziesz mieć szansę zasmakować jednego i drugiego. To bowiem powieść, która łączy w sobie brutalność iście ze świata stworzonego przez G.R.R. Martina w „Grze o tron” i naiwność, jakiej można doświadczyć w „Niezgodnej” Veroniki Roth. Amatorzy „Igrzysk śmierci” też nie powinni być zawiedzeni, gdyż świat stworzony przez Victorię Aveyard również potrzebuje symbolu swojej rewolucji…