niedziela, 29 marca 2015

Kiedy w żyłach krąży czerwona krew, a serce wyrywa się ku rewolucji… - „Czerwona królowa” Victoria Aveyard

źródło: www.empik.com
Odwieczna walka o władzę. Sieć spisków i kłamstwa. Zamachy i morderstwa. Śmierć, jako skutek uboczny na drodze do realizacji marzeń... Jak Ci się podoba taki świat? A może wolisz tak: biedna, zbuntowana dziewczyna przypadkiem spotyka na swojej drodze księcia, który dostrzega jej wyjątkowość i postanawia pomóc za wszelką cenę… Cóż, nie musisz wybierać, bo czytając „Czerwoną królową” będziesz mieć szansę zasmakować jednego i drugiego. To bowiem powieść, która łączy w sobie brutalność iście ze świata stworzonego przez G.R.R. Martina w „Grze o tron” i naiwność, jakiej można doświadczyć w „Niezgodnej” Veroniki Roth. Amatorzy „Igrzysk śmierci” też nie powinni być zawiedzeni, gdyż świat stworzony przez Victorię Aveyard również potrzebuje symbolu swojej rewolucji…


Dla Mare Barrow rzeczywistość dzieli się na dwa kolory: czerwony i srebrny. Jako posiadaczka czerwonej krwi należy do świata Czerwonych – poddanych, dla których nadrzędnym zadaniem jest podporządkowanie się Srebrnym. Na co dzień Czerwoni muszą ciężko pracować, aby przeżyć. Jeśli jednak nie uda im się znaleźć zatrudnienia, a skończą 18 lat, ich los jest przesądzony – wyruszają na wojnę za swój kraj, który bezustannie od kilkuset lat toczy krwawą batalię z sąsiadami. Srebrni z kolei w swych rękach trzymają władzę. Posiadają bowiem nadnaturalne zdolności, dzięki którym są w stanie dokonywać niewyobrażalnych czynów. Wodniacy kontrolują żywioł wody. Szeptacze za pomocą słów są w stanie wedrzeć się do umysłu przeciwnika i zmusić go do postępowania według ich widzimisię. Żelaźcy mają władzę nad żelazem, natomiast Uzdrowiciele Krwi mogą uleczyć się ze wszelkich ran. Wspomnianych zdolności jest dużo więcej, a każda z nich wzbudza strach u Czerwonych, którzy mają obowiązek podziwiania ich podczas pokazowych pojedynków na specjalnie do tego stworzonych arenach…

I wszystko pewnie dalej toczyłoby się zwyczajnym torem, gdyby nie Mare, która w wyniku nieprzewidzianych okoliczności trafia w sam środek świata Srebrnych. Mimo że jest jedną z Czerwonych, to dane jest jej doświadczyć tego, czego żaden Czerwony do tej pory nie zasmakował… A dlaczego? Mare jest po prostu niezwykła i to w dosłownym tego słowa znaczeniu.

„Czerwona królowa” to powieść z jednej strony pełna naiwności – lekka i przyjemna, z drugiej natomiast ociekająca kłamstwem, brutalnością i krwią… Wszystko zależy od tego, w jaki sposób spojrzy na nią czytelnik. Bo kiedy skupisz się na głównej bohaterce, jej wewnętrznych rozterkach i postępowaniu, możesz szybko się zniechęcić – jest to postać prosta i przewidywalna. Jeśli jednak skupisz się na świecie zbudowanym wokół niej, to jest duża szansa na to, że Cię zainteresuje. Nie licz jednak na tak dopracowaną rzeczywistość, jak u Brandona Sandersona w „Drodze królów”, to inny poziom wtajemniczenia ;) Mimo to z pewnością jest tu coś na tyle intrygującego, że ja jestem ciekawa kolejnego tomu.
__
Victoria Aveyard, „Czerwona królowa”, tłum. A. Sokołowska-Ostapko, Moondrive, Kraków 2015

[Kobzik] 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz