wtorek, 31 marca 2015

Wirtuozeria słów - "Wszystko jest iluminacją" Jonathana Safrana Foera

źródło: www.gwfoksal.pl
„Wszystko jest iluminacją” jest idealnym przykładem na to, że zarówno film, jak i książka, mogą okazać się udanym przedsięwzięciem. Nie da się tutaj jednoznacznie stwierdzić, co jest lepsze. Oba dzieła są – mimo podobieństwa – po prostu inne. Powieść Safrana nie należy do książek łatwych, zarówno pod względem treściowym, jak i językowym. Jeśli ktoś najpierw obejrzał film wie, czego się spodziewać, jeśli napiszę, że książka jest pisana głównie z perspektywy Aleksa...
Ale wróćmy do początku. „Wszystko jest iluminacją” opowiada o podróży młodego pisarza, Jonathana Safrana Foera, na Ukrainę, skąd pochodzą jego przodkowie. Chce odnaleźć kobietę ze starej fotografii, tajemniczą Augustynę, która prawdopodobnie uratowała życie jego dziadkowi. Na Ukrainie jego przewodnikiem jest Aleks – młody człowiek, który niespecjalnie radzi sobie z angielskim (w filmie jego rolę rewelacyjnie zagrał Eugene Hütz, wokalista zespołu Gogol Bordello). Towarzyszą mu dziadek Aleksa, pełniący rolę szofera, oraz pies dziadka, Sammy Davis Junior, Junior.
Pierwsze spotkanie Jonathana z psem:
W tym momencie Sammy Davis, Junior, Junior uwidoczniła się, bo podskoczyła z zadniego siedzenia i obficie nahauczała. „O Jezu Chryste!” - powiedział gieroj, strasznie sterroryzowany, i odruszył się w dal od auta. „Niech cię głowa nie boli - powiadomiłem mu, podówczas kiedy Sammy Davis, Junior, Junior bębła łbem w okno. - To tylko Przewodnia Suka szofera”. Wykazałem koszulkę, którą była obdziana, ale Sammy Davis, Junior, Junior nadążyła tymczasem przeżuć jej maksimum, więc z wypisu zostało zaledwo: SŁUŻBISTA SUKA. „Jest obłąkańcza - poddałem - ale taka figlarna”.*

Ale „Wszystko jest iluminacją” to także historia Brod. Wyłowionej z rzeki, cudem uratowanej, której wychowaniem zajął się Jankiel, bo Trachim, biologiczny ojciec, zginął w rzece. Poznajemy jej życie, mieszkańców sztetla, w którym się wychowuje. Narracja toczy się więc dwutorowo, a wszystko ociera się o ważną w literaturze tematykę pogromu żydowskiego. Safran w sposób intrygujący odkrywa różne historie z przeszłości, związane przede wszystkim z trudnymi wydarzeniami z czasów II wojny światowej. Nie ma tutaj mniej lub bardziej winnych, są po prostu ludzie postawieni w takich warunkach, w jakich przyszło im żyć.
Jonathan (Elijah Wood) oraz Aleks (Eugene Hütz) w filmowej adaptacji w reż. Lieva Schreibera.
Źródło: www.filmweb.pl 
Co ciekawe, podczas czytania książki niejednokrotnie zdarzyło się, że kąciki ust po prostu unosiły się do góry. Wypowiedzi Aleksa, naszpikowane błędami (pokłon dla tłumacza, a czytelnikom polecam obejrzenie filmu, gdzie świetnie pokazana została angielszczyzna Aleksa), zmuszają do uśmiechu. Safran stworzył dzieło, które najpierw irytuje, a potem nie można się oderwać... Pierwsze strony męczyłam, ale następnego dnia w zasadzie książkę pochłonęłam. Przede wszystkim trzeba przestawić się na język Aleksa. A treść sama zacznie „wchodzić”. Zdecydowanie warto przemęczyć tych kilka (no, może kilkanaście) pierwszych stron.

Wszystko jest iluminacją, Jonathan Safran Foer, tłum. Michał Kłobukowski, W.A.B., Warszawa 2003.

* cytat za powyższym wydaniem

[Kostek]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz