środa, 17 czerwca 2015

Komisarz Rębowicz na tropie - "Ostatni sprawiedliwy" Irena Matuszkiewicz

źródło: www.granice.pl
Czasem mam ochotę poczytać klimatyczny kryminał. Tym razem sięgnęłam po książkę Ireny Matuszkiewicz „Ostatni sprawiedliwy”. Szczerze mówiąc liczyłam na powieść pokroju Agaty Christie, a zamiast błyskotliwego Herculesa Poirot dostałam kluczącego w kółko komisarza Rębowicza… No cóż, początkowo nie byłam zachwycona. Nie podobał mi się wszechobecny chaos i nagromadzenie bohaterów, którzy robili dużo szumu, ale nie odgrywali żadnej znaczącej roli w książce. Z czasem jednak historia mnie wciągnęła i ostatecznie czuję, że to był przyjemnie spędzony czas.

Barbara to prawie 100-letnia seniorka rodu Kurczyłłów. Jest to kobieta dumna, władcza, a przede wszystkim wszędzie węsząca spisek. Kiedy umiera jej ukochany brat Władysław (mieszkający w domku obok), a spadek po nim ma zostać przejęty przez jego drugą żonę, Barbara zwołuje rodzinne zebranie i stara się przekonać najbliższych, że mężczyzna został otruty… Jakby tego było mało, przybrana córka Władysława – nazywana przez wszystkich Mirabelką – zostaje znaleziona w swoim mieszkaniu nieprzytomna... Kto zaatakował kobietę? Czy ma z tym coś wspólnego jej deprecjonowany przez wszystkich mąż? Czy Władysław naprawdę został otruty? Wreszcie czy w podejrzeniach Barbary kryje się choć ziarno prawdy? To wszystko stara się odkryć komisarz Rębowicz we współpracy z zaangażowanymi w sprawę krewnymi i sąsiadami Kurczyłłówny. Wbrew jego przypuszczeniom sprawa nie będzie jednak należała do tych oczywistych, a od rozwiązania zagadki odciągać go będą kłopoty osobiste. Czy śledztwo zakończy się sukcesem? Zapraszam do lektury.

Książka napisana jest w bardzo przystępny sposób, muszę jednak przyznać, że momentami trudno było mi się zorientować, kto jest kim. Postaci pobocznych jest bowiem bardzo dużo, a każda z nich stara się wtrącić swoje trzy grosze do sprawy. W niektórych momentach wydawało mi się to wręcz "niemożliwe do ogarnięcia" – musiałam nawet cofać się kilka kartek ;) Z drugiej jednak strony bardzo realistycznie odwzorowywało to rzeczywistość i rodzinny zjazd – autorka musi być więc dobrą obserwatorką.

„Ostatniego sprawiedliwego” mogę polecić jako powieść całkiem przyjemną – z sąsiedzką zawiścią w tle. To idealny wybór dla tych, którzy chcą przez chwilę poczuć się jak detektywi i spróbować swoich sił w rozwiązaniu pewnej rodzinnej tajemnicy.

[Kobzik]

__
"Ostatni sprawiedliwy", Irena Matuszkiewicz, Warszawa 2011.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz