środa, 1 lipca 2015

"Gniew" - Zygmunt Miłoszewski

źródło: www.gwfoksal.pl
Ostatni tom trylogii o prokuratorze Szackim z jednej strony miło mnie zaskoczył, a z drugiej nieco rozczarował. Jedno trzeba przyznać z całą pewnością: Miłoszewski ma niesamowity styl. Jego książki pod względem językowym stoją na najwyższym poziomie. „Gniew” jest dobrym zakończeniem całego cyklu, choć nie wszystko mi idealnie współgrało. Urzekły mnie za to nazwiska bohaterów! Psychiatra o nazwisku Zemsta, policjant Jan Paweł Bierut, pracownik urzędu Myślimir Szcząchor, no, i moje ulubione zestawienie: patolog – doktor Frankenstein.
Tym razem akcja przenosi się do Olsztyna, na którym zresztą autor nie zostawia suchej nitki. Wyśmiewa się z tego miasta jak tylko się da. Od historii począwszy, na infrastrukturze skończywszy, no i, rzecz jasna, nabija się z tzw. największej dumy olsztynian: 11 jezior, które znajdują się w granicach administracyjnych miasta! Ale pod tą całą przykrywką Miłoszewski porusza arcyważny problem: przemocy w rodzinie. Fabuła rozkręca się dość szybko, zaczyna się od odnalezienia kości, które początkowo wzięte są za szczątki z czasów II wojny światowej. Tym razem Szackiemu towarzyszą pedantyczny Edmund Falk oraz policjant Jan Paweł Bierut. Po nitce do kłębka okazuje się, że w Olsztynie grasuje przestępca, który na różne sposoby karze sprawców przemocy domowej...
Warto zauważyć, że w każdej części Miłoszewski rozlicza się z naszymi polskimi bolączkami. „Uwikłanie” było pewnego rodzaju rozrachunkiem z komunistyczną przeszłością. „Ziarno prawdy” opisywało problematykę antysemityzmu, według wielu naciąganą, ale jednak w „Ziarnie...” bardzo konkretnie zarysowaną. W drugiej części Miłoszewski pisze też o naszej polskiej żółci, która zalewa nas, gdy innym powodzi się lepiej: 
zgorzknienie, frustracja, drwina podszyta złą energią i poczuciem własnego niespełnienia, bycie na nie i ciągłe nieusatysfakcjonowanie*. 

I część trzecia – przemoc w rodzinie, często niezauważona i bezkarna.
Gniew” pozostawia niedosyt. Choć Miłoszewski zapowiedział, że więcej o prokuratorze Szackim nie napisze, to ja – jako czytelniczka – mam taką cichą nadzieję, że może jednak... Że przecież taką malutką furtkę sobie zostawił...

Gniew, Zygmunt Miłoszewski, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2015

* Ziarno prawdy, Zygmunt Miłoszewski, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2011, s. 206.

Kostek

2 komentarze:

  1. według mnie to najlepsza część trylogii, owszem czuć niedosyt, ale finał był naprawdę mocny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. "Gniew" podobał mi się najbardziej, a finał był... taki w stylu Miłoszewskiego i Szackiego ;) I czułam i niedosyt, i żal, że już więcej Szackiego nie będzie.

      Usuń