czwartek, 24 września 2015

"Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości" - Swietłana Aleksijewicz

źródło: www.czarne.com.pl





26 kwietnia 1986 roku o godzinie pierwszej minut dwadzieścia trzy pięćdziesiąt osiem sekund seria wybuchów obróciła w ruinę reaktor i czwarty blok energetyczny elektrowni atomowej w położonym niedaleko granicy białoruskiej Czarnobylu. Awaria czarnobylska była najpotężniejszą z katastrof technologicznych XX wieku.*



Niezwykła książka. Jeden z najbardziej poetyckich reportaży, jakie było dane mi czytać. Trudno ją recenzować, można jedynie zachęcić do przeczytania. Swietłana Aleksijewicz jest białoruską dziennikarką i pisarką. W swoich tekstach porusza tematy ciężkie: od katastrofy czarnobylskiej po radziecką interwencję w Afganistanie. Czarnobylska modlitwa” to zbiór wspomnień osób, które na różne sposoby przeżyły Czarnobyl i starają odnaleźć się w poczarnobylskiej rzeczywistości. Nie jest to, oczywiście, łatwe. Dziennikarka rozmawia ze zwykłymi mieszkańcami strefy, z żołnierzami, partyjnymi działaczami... Trudno jest „normalnie” pisać o tej książce. Wypunktuję więc wszystko to, co – w moim odczuciu – sprawia, że jest to reportaż wyjątkowy.
1. Styl
Styl książki jest po prostu świetny. Wszystko zostało tak przedstawione, że ma się wrażenie, iż słucha się tych wszystkich ludzi. Często mylą się w swoich opowieściach, są zmieszani, czytamy o ich lęku, wręcz go czasami widzimy i czujemy. Książka stylizowana jest na język mówiony, co sprawia, że cała czarnobylska katastrofa odarta została z niepotrzebnego patosu. Aleksijewicz całkowicie oddała głos wszystkim swoim interlokutorom.
2. Humor
U wielu rozmówców zaobserwować można było, że śmieją się z promieniowania. Bo cóż im pozostało?
3. Zwierzęta
Zarówno te, które wyczuwały promieniowanie, jak i te, które zginęły usuwane przez tzw. likwidatorów. Pszczoły, kiedy wyczuwały promieniowanie, nie wylatywały z uli. Inne zwierzęta także zachowywały się inaczej, tylko ludzie nic nie czuli i zachowywali się tak, jakby nic się nie stało, dopóki wojsko nie zarządziło ewakuacji. Psy i koty zginęły, taki był rozkaz. Były mordowane. Na kartach książki opisana jest historia domowego psiaka, dla którego brakło kuli... Został zakopany żywcem.
4. Wojna
Nie, to nie wybuch elektrowni sprawił, że ludzie pomyśleli o tym, że zaczyna się wojna. Ewakuacja, przymusowy wywóz, zostawienie domu i dobytku, zabijanie zwierząt, chaos – niektórzy obawiali się, zresztą słusznie, że nigdy już nie ujrzą swoich rodzinnych stron.
5. Strach
Przede wszystkim o najbliższych. Strach przed chorobami, śmiercią, samotnością. „Samotny głos ludzki”, pierwszy monolog (książka zamiast na rozdziały podzielona jest właśnie na monologi) żony zmarłego strażaka, opowiada o ogromnej miłości między Ludmiłą a Wasilijem. Nigdy nie chciałabym przeżyć takiego lęku o ukochaną osobę. Pojawiał się strach przez posiadaniem dzieci. A także o dzieci, które miały się dopiero urodzić.
6. Niepewność
Nikt w zasadzie nie wiedział, na czym polega to całe promieniowanie. Przecież go nie widać. Wszyscy żołnierze, likwidatorzy, mieszkańcy – nikt tak naprawdę nie wiedział, co go czeka w przyszłości. Informacje były podawane w minimalnej ilości. Żeby nie siać lęku.
Blok czwarty reaktora
źródło: pl.wikipedia.org
W wyniku stałego oddziaływania niewielkich dawek promieniowania z każdym rokiem w kraju zwiększa się liczba zachorowań na choroby nowotworowe, przypadków rozstrojów psychicznych oraz mutacji genetycznych.
Zgodnie z tymi danymi 29 kwietnia 1986 roku wysokie tło promieniowania zarejestrowano w Polsce, w Niemczech, Austrii i Rumunii, 30 kwietnia – w Szwajcarii i północnych Włoszech, 1 i 2 maja – we Francji, Belgii, Holandii, Wielkiej Brytanii, północnej Grecji, 3 maja – w Izraelu, Kuwejcie, Turcji. Wyniesione na dużą wysokość substancje gazowe rozprzestrzeniały się globalnie: 2 maja ich obecność odnotowano w Japonii, 4 maja w Chinach, 5 maja w Indiach, 5 i 6 maja – w USA i w Kanadzie.
Wystarczył niecały tydzień, żeby Czarnobyl stał się problemem ogólnoświatowym…*



Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości, Swietłana Aleksijewicz, tłum. Jerzy Czech, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.

* cytaty za powyższym wydaniem

[Kostek]

5 komentarzy:

  1. Jak to miło, kiedy marzenia się spełniają. ;) Moje spotkanie ze Swietłaną Aleksiejewicz już wkrótce i chociaż nie będzie to "Czarnobylska modlitwa", ale "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety", to pozytywny opis innej książki tej autorki działa pobudzająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam teraz w planach "Czasy secondhand" tej autorki -- podobno mocniejsza od "Czarnobylskiej modlitwy". Czekam na Twoją opinię :)

      Usuń
    2. Będę podglądać jak pojawi się notka. Zapewne też coś napiszę jak przeczytam wybrane na pierwszy rzut reportaże. :)

      Usuń
  2. Swietłana Aleksijewicz - jak dotąd nieodkryta przeze mnie autorka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje pierwsze zetknięcie z tą autorką i po tej książce - póki co - polecam.

      Usuń