czwartek, 17 września 2015

"Jedwabnik" - Robert Galbraith/J. K. Rowling

źródło: www.publicat.pl
Jedwabnik” zaciekawił mnie z dwóch powodów. No, w zasadzie z trzech. Po pierwsze - jest to kolejna książka Rowling napisana pod pseudonimem Robert Galbraith. Po drugie - „Wołanie kukułki” naprawdę mi się spodobało, ot, taki klasyczny kryminał, idealny na zabicie czasu w nużące popołudnie. Po trzecie, akcja „Jedwabnika” toczy się w świecie pisarzy, wydawców i agentów literackich, czyli w świecie całkiem dobrze mi znanym, bo sama w wydawnictwie pracuję.
Cormoran Strike ponownie staje przed trudnym zadaniem. Osiem miesięcy wcześniej stał się sławny dzięki rozwikłaniu morderstwa Luli Landry, znanej supermodelki. Wraz ze swoją uroczą asystentką, Robin, otrzymują tak wiele zleceń, że wychodzą w końcu z finansowego dołka.
Strike przestaje być bezdomny, a Robin w końcu może zacząć u niego pracować na stałe. Jedną z zleceniodawczyń jest żona pisarza, Owena Quine'a, która przychodzi po pomoc w odnalezieniu męża. Szybko okazuje się, że szukanie zaginionego twórcy staje się w gruncie rzeczy poszukiwaniem mordercy pisarza. Kluczem do rozwiązania zagadki jest tajemnicza powieść Quine'a, Bombyx Mori” - książka, której nikt z londyńskiego świata wydawniczego nie chce wydać, a tekst dzieła i tak krąży pomiędzy różnymi osobami. Okazuje się bowiem, że na kartach książki sportretowana została, i to w dość karykaturalny i perwersyjny sposób, cała śmietanka literacko-wydawnicza Londynu. Krótko mówiąc: „Bombyx Mori” ocieka seksem i makabrą.
Strike – inwalida wojenny, syn znanego piosenkarza, detektyw. W tej części skupiamy się jednak bardziej na życiu prywatnym Robin, poznajemy lepiej jej narzeczonego i jego rodzinę. Strike bowiem musi zmierzyć się nie tylko ze sprawą, ale także z wybrankiem serca Robin, Matthew, który szczerze Cormorana nie znosi...
Cormoran i Robin stanowią ciekawy duet. Nie żeby jakoś strasznie się różnili i kłócili, wręcz przeciwnie, są fajną parą, która razem rozwiązuje sprawy. Nie mam pojęcia, w jakim kierunku pójdzie ich znajomość, ale po dłuższym zastanowieniu – niechże zostaną przyjaciółmi. Oczywiście jak zaczną ze sobą sypiać, to zaczną się dylematy moralne, bo narzeczony (a może już potem mąż?) Robin, bo była narzeczona Strike'a, bo coś tam, coś tam. Nie chcę o tym czytać. Chcę dostać dobrze skonstruowany kryminał, nie „Modę na sukces”.
W kryminałach bardzo cenię sobie, gdy mogę – jako czytelnik – być świadkiem całego procesu myślowego detektywa. I w „Jedwabniku” dostaję to wraz z ciekawym zakończeniem – przynajmniej dla mnie. Rozwiązanie nie jest oczywiste i nie odgadłam w połowie książki kto, co i dlaczego. Miałam zbyt wiele pomysłów, ale to dobrze świadczy. Zakończenie nie było naciągane, wszystko pasowało. Moim skromnym zdaniem „Jedwabnik” jest lepszy od pierwszej części, ale może wydaje mi się tak dlatego, że tutaj znacznie bardziej przypadło mi do gustu całe to wydawniczo-literackie tło.


Jedwabnik, Robert Galbraith, tłum. Anna Gralak, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2014.

[Kostek]

4 komentarze:

  1. Jak tylko skończę Sagę o Harrym Potterze, zabieram się za "dorosłą" Rowling, bardzo ciekawa jestem tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam. Na powieściach o Potterze się wręcz wychowywałam, ale zarówno "Trafny wybór", jak i kryminały z Cormoronem i Robin mi się podobają. "Trafny wybór" jest lekturą dość ciężką tematycznie, a wiem, że wiele osób spodziewało się czegoś w stylu Pottera. "Wołanie kukułki" i "Jedwabnik" są z pewnością lżejsze, ot, takie kryminały, które warto przeczytać, zwłaszcza jeśli jest się fanem Rowling (jak ja;) ).

      Usuń
  2. Właśnie pochłaniam pierwszą część ;-)

    OdpowiedzUsuń