sobota, 31 października 2015

"Dziewczyna z pociągu" - Paula Hawkins

źródło: www.swiatksiazki.pl
Dziewczyna z pociągu” to jedna z najgłośniejszych książek ostatnich tygodni. Bądźmy szczerzy – w chwili pisania tego tekstu na amerykańskim Amazonie „The Girl on the Train”, czyli angielska wersja książki, ma ponad 36 tysięcy ocen! Dla porównania - „Harry Potter and the Deathly Hallows” (czyli „Harry Potter i Insygnia Śmierci) ma „zaledwie” ok. 10 tysięcy. Robi wrażenie, prawda? Dzieło Pauli Hawkins to przede wszystkim thriller z elementami kryminału i dramatu. I jedno trzeba przyznać – trudno się od książki oderwać. Przeczytanie jej zajęło mi jeden wieczór. Jako że akcja toczy się na przestrzeni kilku-kilkunastu dni, to trudno robić dłuższą przerwę, tym bardziej, że człowiek chce się dowiedzieć czy ma rację w swoich domysłach.
W książce narratorkami są 3 kobiety – Rachel, Megan i Anna. Wszystkie są ze sobą powiązane. Rachel jest pierwszą żoną Toma, którego aktualną żoną jest Anna. Megan natomiast jest sąsiadką Anny i Toma, a Rachel kojarzy ją jako kobietę, którą często widuje z okien pociągu. W głowie nazwała ją Jess, a męża tytułowała Jasonem. Dlaczego? Bo tak. I chyba dlatego, że dzięki temu łatwiej było jej uporać się z utratą męża i ze swoim pijaństwem. I tu przechodzimy do sedna: Rachel to bezdzietna rozwódka, która ma problem z alkoholem, Megan ma problem z wiernością, a Anna, cóż, według mnie z głową. Choć Rachel było mi żal, to przyznam, że żadnej bohaterki do końca nie polubiłam w 100%. Każda z nich czymś mnie irytowała, wkurzała i odrzucała. Ale to nie jest wada! Wręcz przeciwnie – łatwiej można było identyfikować się z dziewczynami.
Akcja zaczyna się w momencie, gdy Megan zostaje uznana za zaginioną. Rachel z własnej woli miesza się w całą sprawę, do tego musi uporać się ze swoją psychiką, alkoholem i nową rodziną byłego męża. I choć na początku mogło się wydawać, że wleczemy się jakimś, jak zwykle opóźnionym, pociągiem relacji Gliwice-Katowice, to od tego momentu wszystko nabiera rozpędu, jakbyśmy siedzieli w Pendolino! ;)
Powiem tak – trochę nie rozumiem tak ogromnej popularności książki Pauli Hawkins. Jest to nieźle skonstruowany thriller, ale dość szybko można się połapać w poszczególnych niuansach. Pewne rzeczy są dość wyraźnie zapisane między wierszami. Trzeba je jedynie umieć wyłuskać – że tak zacytuję moją nauczycielkę historii z liceum – niczym rodzynki z sernika. Jeśli ktoś lubi klimaty podobne do „Zaginionej dziewczyny” (książka autorstwa Gillian Flynn, a film w reż. Davida Finchera), to „Dziewczyna z pociągu” także przypadnie mu do gustu. Są to kompletnie inne historie, ale bardzo podobne klimatem.


Dziewczyna z pociągu, Paula Hawkins, tłum. Jan Kraśko, Świat Książki, Warszawa 2015.

7 komentarzy:

  1. W sumie lubię thrillery, więc myślę, że nawet ten by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka może się spodobać, dla mnie była zbyt przewidywalna :)

      Usuń
  2. Kupiłam ją całkiem niedawno i jestem jej bardzo ciekawa. Szum wokół książki jest ogromny i przyznam że liczę na duże emocje. Może ta przewidywalność nie będzie mi tak bardzo przeszkadzać ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie książka w napięciu trzyma. Ja mam często tak, że nawet jak już się domyślę co i jak, to i tak czytam dalej, żeby mieć pewność, i wtedy w sumie też pojawia się jakieś tam napięcie ;)

      Usuń
  3. Czy wciąga? Mnie chyba aż tak nie wciągnęła. Z pewnością łatwo się ja czyta. Ale absolutnie nie utożsamiłabym się z żadną z nich. A już postacie męskie są na maksa odstręczające :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to prawda. Duże uproszczenie zastosowałam ;) Chodziło mi o to, że z pewnymi, niektórymi cechami głównych bohaterek można się utożsamiać, ale ogólnie te babki mnie wkurzały...

      Usuń