czwartek, 29 października 2015

"VIP room" - Jens Lapidus


źródło: www.marginesy.com.pl
Grek, który powiedział, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, miał rację, ale zapomniał dodać, że już na zawsze zostaje się z mokrymi stopami.*

Bardzo lubię Wydawnictwo Marginesy. Przede wszystkim dlatego, że wydają książki Jaume Cabré. Ale nie samym Cabré żyje czytelnik ;) Przyznam, że nie jestem specjalistką od skandynawskich kryminałów, znam najważniejsze nazwiska, przeczytałam kilka tytułów, ale do znawcy mi daleko. Po „VIP room” sięgnęłam, bo po przeczytaniu „Co nas nie zabije” miałam ochotę na porządną dawkę kryminału, wiecie, żeby było z przytupem, żeby zakończenie mnie zaskoczyło, żeby bohaterowie byli tacy konkretni... Ale zanim się rozpędzę, to może zacznijmy od początku.
Pomysł na książkę – jest. Mamy oto Miśka (który naprawdę nazywa się nieco poważniej – Najdan Maksumic), Serba, który po 8 latach więzienia wychodzi na wolność i chce zacząć wszystko od nowa. Oczywiście nie jest to takie proste – ludzie z jego przeszłości upominają się bowiem o swoje. Mamy także Emelie, młodą prawniczkę, która robi karierę w wielkiej kancelarii. Drogi Miśka i Emelie krzyżują się, bo zaczynają razem pracować nad porwaniem Phillipa Schale, młodego i bogatego biznesmena. Muszą wyśledzić porywacza i nie mieszać w to policji.
Książka w ogóle zaczyna się dość tajemniczo. Po kolei przedstawiane nam są poszczególne postacie, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Powoli wszystko zaczyna się układać, zaczyna mieć sens, zaczynamy łączyć poszczególne fakty... „VIP room” może wydawać się ot, takim klasycznym, szwedzkim kryminałem. Wbrew pozorom jednak porusza arcyważne kwestie dotyczące społeczeństwa – zmaga się z tematyką pedofilii, prostytucji, szwedzkiej kodyfikacji prawnej... Pełnoprawnym bohaterem książki jest także sam Sztokholm – brutalny, brudny, multikulturowy, pełen sekretów. Warto pamiętać, że największą lojalność można czasem spotkać w najciemniejszych sztokholmskich zaułkach...
Jakież było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam, że Jens Lapidus jest autorem „Czarnej Trylogii Sztokholmskiej”. Nie wiem czy warto po nią sięgnąć, ale pewnie poszukam książek w bibliotece. Co ciekawe, „VIP room” to pierwszy tom cyklu „Teddy i Emelie”, na Goodreads widzę, że jest już drugi tytuł z serii: „STHLM Delete”.
źródło: www.goodreads.com
Pierwsza część zdecydowanie ma zakończenie otwarte i – mimo że domyśliłam się, co i jak – to jestem ciekawa jak potoczy się współpraca Miśka i Emelie.

VIP room, Jens Lapidus, tłum. Paulina Jankowska, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2015.

* cytat za powyższym wydaniem

[Kostek]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz