poniedziałek, 16 listopada 2015

"Beksińscy. Portret podwójny" - Magdalena Grzebałkowska

źródło: www.znak.com.pl
Nie wiem, dlaczego sięgnęłam po tę książkę dopiero teraz. Uwielbiam twórczość Zdzisława Beksińskiego. Jego obrazy są niesamowite. I – w przeciwieństwie do Beksińskiego – uwielbiam Sanok i wszystko, co z nim związane. Od kilku lat, przynajmniej raz w roku, jeździmy z mężem w tamte okolice. Przepiękne widoki, mnóstwo bocianów i sów, wszechogarniający spokój, cisza... Zdecydowanie mogłabym rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Dlatego tym bardziej książka Grzebałkowskiej była jedną z tych pozycji, o której wiedziałam, że MUSZĘ ją przeczytać.

Muzeum Historyczne w Sanoku to właściwie must see dla każdego, kto odwiedza tamte rejony. Tym bardziej, że w latach 2010-2011 siedziba muzeum, czyli sanocki Zamek Królewski, został przebudowany i odnowiony. Pierwszy raz byłam tam kilka lat temu głównie po to, żeby zobaczyć właśnie rewelacyjną wystawę obrazów Beksińskiego. I choć sama wystawa jego twórczości przecież się nie zmienia, to zawsze chętnie do niej wracam. Ostatnio w Muzeum Historycznym w Sanoku byłam w lipcu i wszystkie ekspozycje (bo tam nie tylko Beksiński, ale i niesamowite ikony karpackie czy rzeźby i grafiki polskich oraz zagranicznych artystów) były zachwycające.
Zamek Królewski w Sanoku
źródło: pl.wikipedia.org

Beksińscy. Portret podwójny” to nie jest zwykła książka biograficzna o rodzinie Beksińskich. To – przede wszystkim – studium dotyczące ich twórczości, dojrzewania artystycznego, nieustannych poszukiwań. To nie jest radosna książka. To pozycja, która skłania do zastanowienia się nad sobą, nad swoimi relacjami z najbliższymi. To nie jest książka tylko o sztuce. Ta książka jest dziełem, które stanowi idealne uzupełnienie do twórczości obu Beksińskich. Krótko mówiąc – to nie jest książka tylko dla wielbicieli Beksińskiego. To książka, w której każdy może znaleźć coś, co przemówi tylko do niego!

Grzebałkowska wykonała kawał dobrej roboty. Nic dodać, nic ująć. Dzięki książce naprawdę można poznać Beksińskich i ich problemy, zobaczyć z czym borykali się na co dzień. „Beksińscy. Portret podwójny” to przede wszystkim książka o samotności i relacjach międzyludzkich. Miłość Zdzisława i Zosi – niby taka zwykła, ale jednak piękna. Relacja Zdzisława i Tomka, ojca i syna, niby trudna, ale – mimo wszystko – pełna wzajemnego szacunku. Przyjaźnie Zdzisława i Tomasza – niby takie oczywiste, ale nie dla nich... Wbrew pozorom trudno pisać o takiej książce. Pozostaje jedynie zachęcić do przeczytania...

Nie zawaham się stwierdzić, że książka Grzebałkowskiej to jedna z najlepszych biografii, jakie było dane mi czytać. Życzę sobie i Wam, drodzy czytelnicy, aby w czytelniczym życiu trafiać tylko na tak dobre książki.
A osoby chętne do zapoznania się z twórczością Beksińskiego zapraszam do wirtualnej galerii: >klik<

Beksińscy. Portret podwójny, Magdalena Grzebałkowska, Znak, Kraków 2014.

[Kostek]

7 komentarzy:

  1. Mam w planach od dawna - też uwielbiam obrazy Beksińskiego, a Twój tekst to kolejna zachęta. Aaach, gdyby nie ten czas... trzeba przyspieszyć kolejkę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zdecydowanie :) Warto przeczytać, zwłaszcza jeśli lubi się twórczość Beksińskiego! :)

      Usuń
  2. Chyba nie dlam mnie. Ani nie znam Beksińskiego, ani nigdy nie interesowałam się malarstwem. Więc coś czuje, iż nie zainteresowałaby mnie ta biorgafia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Aczkolwiek, gdybyś kiedyś zainteresowała się Beksińskim, to biografia godna polecenia ;)

      Usuń
  3. Do Sanoka mam niespełna 30 km. Muzeum znam, a książka czeka na mnie do odebrania w Matrasie. Lepiej niż na Twojego bloga nie mogłam trafić. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, cieszę się! :D Książkę zdecydowanie polecam, bardzo miło mi się ją czytało, nawet jeśli Beksiński Sanoka nie lubił ;) Pod Sanok wybywamy na wakacje prawie co roku i generalnie Podkarpacie to moje miejsce na ziemi, choć rodowita ze mnie Ślązaczka ;) Pozdrawiam! :)

      Usuń