poniedziałek, 9 listopada 2015

"Raz dziesięciu żołnierzyków Pyszny obiad zajadało, Nagle jeden się zakrztusił - I dziewięciu pozostało"*. - Agatha Christie "I nie było już nikogo"

źródło: empik.com
Jeden z moich najnowszych, książkowych nabytków to prawdziwa klasyka kryminału – Agatha Christie „I nie było już nikogo” (znana również pod tytułem „10 małych Murzynków”). Dostała się w moje ręce właściwie przez pomyłkę...

Otóż od jakiegoś czasu bezskutecznie szukam innego tytułu wspomnianej autorki. Akcja owej książki rozgrywa się w wielkim domu, do którego zostało zaproszonych kilka osób, a wśród nich niezastąpiony Hercules Poirot. Podczas spotkania gaśnie światło, a kiedy zostaje ponownie włączone, okazuje się, że jedna z osób została zamordowana… Niestety, nie pamiętam tytułu tej powieści i właśnie w tym właśnie tkwi cały problem. Do rzeczy jednak. Wybrałam się w piątek na pierwsze Śląskie Targi Książki w Katowicach i tam – ku mojej uciesze – bardzo dużą część stoiska należącego do Wydawnictwa Dolnośląskiego zajmowały kryminały Agathy Christie. Kiedy mozolnie przeglądałam okładkę po okładce, czytając przy tym krótkie opisy znajdujące się z tyłu, przyszedł mi z pomocą uprzejmy Pan trzymający pieczę nad tym „terenem”, a następnie wspólnie ruszyliśmy do poszukiwań. Niestety, książki, której poszukiwałam nie udało się znaleźć, ale nie odeszłam z pustymi rękami – trzymałam w nich książkę „I nie było już nikogo”, mimo wszystko więc byłam zadowolona.

Akcja tego kryminału rozgrywa się na Wyspie Żołnierzyków. Na ten bezludny ląd należący do tajemniczego bogacza U. N. Owena, na jego specjalne zaproszenie, przybywa 10 osób, a wśród nich znany lekarz, nauczycielka gimnastyki, sędzia oraz emerytowany wojskowy. Na pierwszy rzut oka są od siebie zupełnie różni, jednak już pierwszego dnia okazuje się, że każde z nich w przeszłości popełniło zbrodnię morderstwa, choć żadne nie poniosło za to kary, ponieważ wina nie została im udowodniona…

Kiedy bohaterowie docierają na wyspę, nie wita ich gospodarz. Szybko też okazuje się, że jego przybycie jest znacznie opóźnione. Cała farsa polega na tym, że żaden z gości nie potrafi powiedzieć, kim jest pan Owen, ani gdzie go poznali. Co więcej, już przy pierwszej kolacji odtworzone zostaje nagranie wyjawiające ich mroczne sekrety, a zaraz po nim ginie pierwszy z zaproszonych. Kto będzie następny? Dlaczego znaleźli się na wyspie? I co oznacza dziecięca rymowanka o 10 żołnierzykach znajdująca się w każdym pokoju? Tego, i nie tylko tego, muszą się dowiedzieć…

„I nie było już nikogo” to kryminał, który z przyjemnością da się „połknąć” w jeden wieczór. Mimo że nie pojawia się tu detektyw typu Poirota, to jednak czytelnik nie może narzekać na brak prób rozwikłania zagadki. Każdy z bohaterów bowiem ma własną teorię na bieżące wydarzenia  – w związku z czym pojawiają się bardziej lub mniej prawdopodobne odpowiedzi. Co więcej, każda z postaci jest inna, a nawiązujące się między nimi relacje są bardzo ciekawe. Mamy tu do czynienia z koalicjami, które rozpadają się w mgnieniu oka. Z kłamstwami, które mają krótkie nogi oraz takimi, które do końca pozostają nieodkryte. Zachowaniami ludzkimi w obliczu niecodziennych okoliczności i stresu. A także bohaterami, którzy pod zewnętrznymi maskami skrywają swoje drugie, mroczne oblicza…

Książki Agathy Christie to klasyka, którą każdy miłośników kryminałów z pewnością zna. Czasem jednak warto „odświeżyć” sobie niektóre z nich i dać się pochłonąć ich niezwykłemu klimatowi… 

* "I nie było już nikogo", Agatha Christie, s. 28.

[Kobzik]

__
"I nie było już nikogo", Agatha Christie, tłum. Roman Chrząstowski, Wydawnictwo Dolnośląskie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz