piątek, 4 grudnia 2015

Barbórka, czyli górnicy w literaturze

Barbórka to wyjątkowy dzień, szczególnie dla Ślązaków. Górnictwo to fach, którym para się tutaj ogromna rzesza ludzi. Co więcej, nawet jeśli nie ma się górnika w bliższej rodzinie, to znajdzie się w dalszej, wśród znajomych itp. Chcąc, nie chcąc śląskie miasta i wsie z górnictwem są silnie związane. Ale ja nie o tym chciałam. To blog o książkach, nie o fedrowaniu ;) Z okazji Barbórki przypomniał mi się górniczy wątek w książce Kena Folletta. Pierwszy tom „Stulecia”, zatytułowany „Upadek gigantów”, zaczyna się od tego, że 13-letni Billy wybiera się na kopalnię do swojej pierwszej pracy. Warunki pracy w walijskich kopalniach z początku XX wieku wołają o pomstę do nieba... Zresztą w „Upadku...” jest o tym mowa, także o wypadkach, które były najczęściej spowodowane skąpstwem właścicieli kopalni. BHP? Jakie BHP? Hajs się musi zgadzać!
Wątek Billy'ego od razu nasuwa mi na myśl kolejną górniczą książkę. Gustawa Morcinka kojarzymy przede wszystkim z „Łyskiem z pokładu Idy” (nota bene – też nowela o górnictwie), ale jest także autorem powieści „Wyrąbany chodnik”. Z Walii przenosimy się na nasze podwórko. Główny bohater, Gustlik, zaczyna pracę w kopalni w wieku 14 lat. I tutaj też poznajemy ciężkie warunki górników, ale też codzienne życie Ślązaków z czasów sprzed I wojny światowej i w okresie powstań śląskich. Ważna książka dla Ślązaków, pełno w niej, oczywiście, śląskiej gwary.
Gustaw Morcinek
źródło: pl.wikipedia.org
Inna książka Morcinka, „Pokład Joanny”, to z kolei dzieje jednego z pokładów na śląskiej kopalni. Konkretnych nazw już nie pamiętam (niestety, starość - nie radość ;) ), ale na przykładzie tego jednego pokładu Morcinek przedstawia historię Śląska w ogóle. Pamiętam, że książka warta przeczytania, ale trudniejsza. Czegoś innego się wówczas spodziewałam. W ogóle twórczość Morcinka godna jest polecenia, urodził się na Śląsku Cieszyńskim, całe swoje pisarskie życie był związany ze Śląskiem. Dla osób zainteresowanych Śląskiem – must read.
Jeśli mówimy o kopalniach, to nie może zabraknąć jeszcze jednej książki. Wielu z Was zapewne pamięta tragedię, która miała miejsce w Chile w 2010 roku. W wyniku tąpnięcia w chilijskiej kopalni, 33 górników zostało uwięzionych 625 metrów pod ziemią na powierzchni 50 metrów kwadratowych. Wszystko zaczęło się 5 sierpnia, 22 sierpnia udało się nawiązać kontakt z górnikami i przekazać im część jedzenia oraz picia, natomiast akcja wyciągania mężczyzn rozpoczęła się 12 października i trwała 2 dni. Spędzili pod ziemią 69 dni. Kopalnia w Copiapó była na ustach wszystkich, wszystkie media relacjonowały dzień po dniu to, co działo się wokół kopalni. 1 września tego roku ukazała się książka „Deep Down Dark: The Untold Stories of 33 Men Buried in a Chilean Mine, and the Miracle That Set Them Free”, której autorem jest Héctor Tobar, laureat Nagrody Pulitzera, autor „Wrażliwości barbarzyńcy” (Prószyński i S-ka, 2013). „Deep Down Dark” opowiada o tych właśnie 69 dniach, wszystko zostało opisane z perspektywy górników – co się z nimi działo, o czym myśleli, jakie dawali sobie szanse. Krótko mówiąc – jest to podobno kawał dobrej literatury reporterskiej, na co może wskazywać osoba autora.
źródło: www.amazon.com
Więcej książek nie pamiętam. Ale wszystkie powyższe polecam, choć tej ostatniej nie miałam okazji (jeszcze) przeczytać. Wszystkim Barbarom i górnikom – wszystkiego, co najlepsze! :)

[Kostek]

2 komentarze:

  1. Dla mnie to zawsze wyjątkowy dzień, bo moja mama obchodzi imieniny. :)

    Erna

    OdpowiedzUsuń