środa, 9 grudnia 2015

"Ekspozycja" - Remigiusz Mróz

Nazwisko Remigiusza Mroza do tej pory znałam jedynie z blogów i portali książkowych. Recenzje zazwyczaj były pozytywne. Kiedy więc nadarzyła się okazja przeczytania „Ekspozycji”, chętnie z niej skorzystałam. Ale Mróz miał chyba pecha, bo sięgnęłam po jego książkę tuż po przeczytaniu rewelacyjnego „Okularnika” Katarzyny Bondy. A na takim tle, niestety, pierwsza część trylogii o Forście wypada blado, oj, blado. Zacznijmy jednak od początku… 

Głównym bohaterem jest komisarz Wiktor Forst, który bada sprawę tajemniczego morderstwa. Do krzyża na szczycie Giewontu przybite zostały zwłoki, a w ustach denata znajdowała się starożytna moneta. Dalej już wszystko dzieje się jednocześnie – akcje, pościgi, bijatyki i strzelaniny. Fabuła znacznie bardziej przypomina amerykański film niż polskie realia. Natomiast postępowanie komisarza jest po prostu żenujące. Zostaje zawieszony, więc do współpracy wciąga dziennikarkę, Olgę Szrebską, której – rzecz jasna – nie zna, ale która jest ładna i podobno mądra. I od tej chwili różne rzeczy wydają mi się tak niedorzeczne, że nie wiem, co musiałoby się stać, żeby treść nabrała sensu. 

Na przykład prowadzenie śledztwa za pomocą Google’a i fakt, że ofiara z Giewontu została zidentyfikowana przez dzielny duet dzięki komentarzom na bardzo znanym portalu społecznościowym. Co ciekawe, żeby znaleźć informacje o antycznej monecie, bohaterowie potrzebują profesora. Nie powinnam chyba nawet wspominać o tym, że nie mam pojęcia, czemu Forst dziwi się, iż został zawieszony, skoro wtrącał się w wypowiedź swojego zwierzchnika, gdy ten prowadził konferencję prasową. Odrębną sprawą jest to, że Wiktor jawi się jako osoba nielubiana, o ciętym języku, zbyt pewna siebie i opierająca się głównie na przeczuciach. Do życia i pracy podchodzi w myśl zasady: „będziemy gasić pożary, gdy wybuchną”. 

Naprawdę wiele mogę „Ekspozycji” zarzucić. Niestety, Mróz koszmarnie się pogubił w tym, co chciał napisać. Nadmiar wątków, nielogiczne podejście do sprawy (Forst zarzuca Białorusinom spisek, bo ich akta napisane są po białorusku – skandal!) – krótko mówiąc: za szybka akcja, za dużo wątków, za mało sensu. Tajemnica chrześcijaństwa, banderowcy i – jakby tego było mało – spisek polityczny. Brakuje już tylko Krzyżaków… Czasami miałam wrażenie, że czytam brudnopis, a nie wydaną książkę. 

W tym morzu wad znajduję dwie zalety: zakończenie jest całkiem dobre, podobnie jak język powieści. W tych kwestiach nie mam autorowi nic do zarzucenia. W „Ekspozycji” tyle się dzieje, że zakończenie musiało być niezłe. Tylko szkoda, że podczas lektury tych ponad 400 stron miałam wrażenie, iż akcja pędzi na łeb, na szyję, żeby jak najszybciej dotrzeć do mocnego finału. Co więcej, trylogia o komisarzu Forście miała (ma?) zadatki na bardzo dobry kryminał. Gdyby tylko wszystkie wątki były bardziej spójne… Potrzebne są dokładniejsze badania, lepsze scalenie fabuły. Nawet jeśli książka rozrośnie się objętościowo, wydaje mi się, że czytelnicy tylko na tym zyskają. 
----
Autor: Remigiusz Mróz 
Tytuł: Ekspozycja 
Wydawca: Filia, 2015 
Liczba stron: 474

Recenzja napisana we współpracy z portalem BiblioNETka, gdzie pierwotnie ukazał się powyższy tekst pt. Amerykański pościg z tajemniczą historią w tle.




[Kostek]

8 komentarzy:

  1. Najbardziej przeszkadzał mi w powieści nadmiar wątków, przez co powieść straciła na logice. Jak dla mnie za dużo wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Za dużo tego wszystkiego było, powstał straszny misz-masz.

      Usuń
  2. Mróz i ja trafiamy na siebie prawie na każdym blogu, ale jakoś przy okazji mijamy. ;) Może w końcu natrafi się na okazja na konkretne przeczytanie.

    Erna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja miałam podobnie. Co blog, to Mróz. ;) Podobno wcześniejsze książki są lepsze - tyle wiem ze słyszenia i z recenzji, ale "Ekspozycja", niestety, mnie nie porwała. :(

      Usuń
  3. Kurcze, a już od jakiegoś czasu chciałam się za nią zabrać. Może dla mnie będzie inna w odbiorze, kto wie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można spróbować - gusta są różne, a "Ekspozycja" zbiera też pozytywne recenzje. :) Do mnie po prostu nie trafiła, wszystkiego było za dużo, ale chętnie poznam Twoją opinię! :)

      Usuń
  4. Ano właśnie ostatnio na blogach głośno o tym Mrozie. Trzeba by się kiedyś przekonać na własnej skórze czy to ciekawy autor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba poleciłabym sięgnięcie po jakiejś wcześniejsze jego pozycje, aczkolwiek - kto wie - może "Ekspozycja" przypadnie do gustu. :) Fakt, że o Mrozie wszędzie pełno ostatnimi czasy, dlatego sama się skusiłam.

      Usuń