niedziela, 20 grudnia 2015

O królu Bolesławie Zapomnianym i jego wyznawcach... - "Pierścień Bolesława" Zbigniew Wojtyś

źródło: empik.com
A gdyby nagle okazało się, że znana wszystkim historia powstania państwa polskiego to tylko ocenzurowany fragment dziejów zmanipulowany przez przedstawicieli wpływowych polskich rodów? Co by było, gdybyśmy nagle dowiedzieli się, że po Mieszku II na tron polski wstąpił jego nieślubny syn Bolesław Zapomniany (zwany również Okrutnym), a dopiero po jego tragicznej śmierci władza przypadła Kazimierzowi Odnowicielowi? Czy dostępne obecnie wersje kroniki Galla Anonima, Wincentego Kadłubka i Jana Długosza mogą opisywać jedynie "wygodne" dla co poniektórych wydarzenia? Zapraszam do przeczytania książki "Pierścień Bolesława" Zbigniewa Wojtysia, w której główny bohater - Olek Casey - wpada w sam środek intrygi, której finał może całkowicie odmienić losy Polski i jej historii...

Olek to bloger i freelancer. Poznajemy go w chwili, gdy chce zamienić swoje stare mieszkanie na inne. W tym celu zgłasza się do niego małżeństwo Ewa i Stanisław Adamscy, którzy nie patrząc na to, że ta transakcja będzie dla nich niekorzystna, jak najszybciej chcą doprowadzić do jej finalizacji. Zmiana lokali to początek licznych zbiegów okoliczności, które mają jeden cel - zmanipulowanie Olka i nakłonienie go do wykorzystania posiadanych przez niego zdolności (ponoć opiekuje się nim z zaświatów jego zmarła partnerka Monika) do rozwikłania zagadki zamkniętego pokoju znajdującego się w jego nowym mieszkaniu.

"Pierścień Bolesława" to zręcznie napisana powieść, od której trudno się oderwać. To idealna pozycja książkowa dla miłośników historii i literatury polskiej, którzy nie pogardzą dobrym kryminałem (mają tu miejsce tajemnicze zbrodnie, które stara się rozwikłać nietypowy policjant), ani powieścią obyczajową (szczególnie interesująca może okazać się dla mieszkańców Poznania). Wyraźne są też nawiązania do czasów drugiej wojny światowej i komunizmu. 

Główny bohater to człowiek z krwi i kości - jest indywidualnością, która potrafi zarówno zjednać sobie przyjaciół, jak i szybko zyskać wrogów. Ma swoje przyzwyczajenia, jest uparty, momentami naiwny, ale mimo wszystko czytelnik przywiązuje się do niego.

Nie będę ukrywać, że książka może wydać się momentami "naciągana", ponieważ liczba zbiegów okoliczności jest tu naprawdę duża. I z pewnością każdy - oczywiście oprócz głównego bohatera - zorientowałby się, że coś jest jednak nie tak... Mimo to sama historia jest na tyle ciekawa, że nie przeszkadzało mi to. Podobało mi się bowiem, jak autor umiejętnie wplata fragmenty autentycznych dokumentów, które czytałam (!), w swoją opowieść. podobały mi się zwroty akcji i nowe, charakterne postacie wprowadzane w kolejnych rozdziałach, a także opisy dotyczące Poznania i jego mieszkańców. 

Polecam książkę Wojtysia, bo jest odskocznią od codzienności - porywa czytelnika, wciąga go w sieć intryg, prowadzi przez nie śmiało, po drodze  wprowadzając jednak pewne zawirowania. Momentami bawi, czasem denerwuje. Z pewnością jest pozycją, wobec której nie pozostaje się obojętnym - a takie książki lubię ;) 

[Kobzik]

__
"Pierścień Bolesława", Zbigniew Wojtyś, Wydawnistwo ZYSK i S-KA, Poznań 2010.
 

22 komentarze:

  1. Coś jak spiskowa teoria dziejów. To moje klimaty, jestem bardzo zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Główny bohater to człowiek z krwi i kości? To dobrze, że nie był kosmitą... ;)
    I tak jeszcze jedno, nie wiem, w której klasie jesteś, ale faktem jest, że kronikarze opisywali wygodne wydarzenia dla "co poniektórych"... Nie jest to żadna tajemna wiedza, że Gall Anonim delikatnie traktował te nieprzyjemne informacje dotyczące poczynań Krzywoustego. Kadłubek to już w ogóle nie uchodzi za żadne wiarygodne źródło informacji. Czytałem "Pierścień...", tak durnej książki to nie czytałem dawno, ale jestem historykiem, więc może z tego wynika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, każdy może mieć swoje zdanie. Nie podobała Ci się książka, ok. Moim zdaniem autor potrafił umiejętnie połączyć literacką fikcję z materiałami historycznymi, co nie jest niczym złym - "Pierścień..." nie jest przecież źródłem naukowym ;) To fikcuyjna opowieść, a to czy kogoś porwałą, czy nie to już inna sprawa.

      Usuń
    2. Efektowna autokompromitacja: "Główny bohater to człowiek z krwi i kości? To dobrze, że nie był kosmitą... ;)"
      Może i jesteś historykiem ale raczej kiepsko u ciebie ze zrozumieniem niektórych zakorzenionych w kulturze form wyrazu.

      Usuń
    3. Nie jestem tą pierwszą osobą, która skomentowała, ale wydaje mi się, że miał na myśli, że "człowiek z krwi i kości" brzmi nieco śmiesznie. ja wiem, że są takie związki frazeologiczne, ale napisał to z ;), co chyba miało oznaczać, że raczej się uśmiecha a nie krytykuje. I fajnie, ze na niego wskoczyłeś/wskoczyłaś Anonymous, ale szkoda, że się nie odnieśliście się do tego, co napisał o kronikarzach, bo faktycznie ma rację. Mi też się książka nie podobała, no ale o gustach się nie dyskutuje. Mam wrażenie, że autorka tekstu nie umie przyjąć krytyki, bo 20 minut po jej komentarzu pojawia się waleczny Anonim stający po jej stronie, choć z bloga wynika, że akurat jej teksty nie mają za wiele komentujących... Tylko nie wskakujcie na mnie, to tylko spostrzeżenie, a nie krytyka :/

      Usuń
    4. Oczywiście że brzmi to nieco śmiesznie, każdy temat można sprowadzić do pustego żartu jeśli się nie wie o co chodzi.
      Ok - jeśli chcesz znać moje motywy to faktycznie zirytowała mnie jego złośliwość w stosunku do autorki wpisu. Zauważ w którym miejscu odnosi się on merytorycznie do rzeczy. Nie odniosłem się do tego co napisał ponieważ nie posiadam na ten temat tak głębokiej wiedzy, czytam recenzje dla przyjemności i irutuje mnie postawa w której ktoś czepia się dyskusyjnej kwesti i gani wszytkich innych za braki w edukacji - świadczy to troche o jego charakterze.
      Owszem odbiłem piłęczke ale nie mogłem się powstrzymać, jeżeli ktoś prezentuje taki poziom zapraszam do komentarzy na onecie tam znajdzie wielu równie zawzietych kolegów.
      I nie - nie jestem autorką, wrażenia bywają złudne.


      Usuń
    5. A może złośliwość w stosunku do autorki wynika z tego, że nie potrafi ona pisać? Przepraszam, brzmi to brutalnie, ale w dobie internetu każdy może pisać jak i gdzie chce, to prawda, a ja nie muszę tego czytać, to też fakt, ale też niestety trzeba liczyć się z krytyką, jakąkolwiek - i tą sensowną, i to głupią.
      Nie mam nic do żadnej z autorek, ale ma prawo się komuś nie podobać styl, ma też prawo to wyrazić. Owszem, niektóre komentarze są poniżej poziomu. Ale jak inaczej wyrazić, że się coś komuś nie podoba? Wprost? Więc tak napisałem w pierwszym zdaniu. Chodzi o to, że jak ktoś się nie zna to może nie powinien się wypowiadać? Kończę dyskusję. Blog bywał spoko, ale już nie dla mnie chyba.
      Anonymous któryś z kolei.

      Usuń
    6. Ja mam kompletnie inne wrażenie, podoba mi się sposób narracji blogerki. Dlatego stanąłem w jej obronie i też mam prawo to wyrazić.

      I wyszło na to że nie wszystko z tego tekstu potrafisz zrozumieć - z wolnością w internecie tak już jest że krytykować można nawet krytyków.

      Usuń
    7. Święte słowa. Ma prawo Ci się podobać. Twoje święte prawo! A komentowałeś recenzje tej autorki wcześniej? Jakoś nie kojarzę... Ja nie wyjeżdżam z osobistymi wycieczkami do Twojej osoby, że nie potrafisz zrozumieć mojego tekstu. Ale tak to bywa - jak brakuje argumentów, to pojawia się tego typu "zarzut". Teraz już ostatecznie kończę, nie przegadamy się przecież ;) Każdy ma prawo pisać jak chce, a ja nie muszę tego czytać. Przyznam, że recenzje p. Joanny akurat zazwyczaj omijam. Tylko mnie za to nie bijcie. Żałuję, że wyraziłem swoje zdanie. Ustalmy: jednym się podoba, innym nie. Ale rozumiem, że pani Joanna ma obrońców, z którymi nie da się dyskutować merytorycznie o recenzji. Żegnam.

      Anonymous któryś z kolei.

      Usuń
    8. Troszke się gubisz w swoich wypowiedziach to ty zacząłeś niemerytoryczny wątek dyskusji ( poprzez swoje nietrafne i złośliwe komentarze ) a jak ktoś ci to próbuje wytknąć to obracasz kota ogonem.

      Usuń
    9. Panie Karolu Poczesny - bo tak byłeś chyba podpisany pod identycznym komentarzem wcześniej - teraz już wiem, dlaczego tak bronisz pani Joanny... I widzę, że ten komentarz został usunięty i podpisany jako anonim. Zastanawiające. Ale nie oceniam i tego nie komentuję. Zostawiam to do oceny odwiedzających bloga...
      A tak zupełnie poważnie-czy tutaj jest gdzieś informacja ile lat mają recenzentki? Po zdjęciach dałbym liceum lub studia, może po, trudno mi powiedzieć. Więc w zasadzie ktoś mógł (akurat nie ja) zapytać, w której klasie jest autor recenzji?

      Inny Anonim niż ci wyżej, ale któremu się nie podoba to, co tutaj się dzieje.

      Usuń
    10. Panie Anonimie, owszem nazywam sie Karol Poczesny i nie widze nic zlego w swoim postepowaniu.

      Usuń
  3. Dzięki wszystkim za komentarze ;) Zgodnie z prośbą Anonymousa 3 (pozwól, że tak napiszę, bo swoje spostrzeżenia wymieniłeś jako 3) odniosę się do kronikarzy. Każdy wie, że kronikarze, których wymieniłam, naginali rzeczywistość - to jest bezsprzeczne. Zresztą nigdzie nie piszę, że jest inaczej, zadaję tylko pytanie, co by było gdyby wszystko, co opisują było niezgodne z prawdą ;)

    A jeśli chodzi o krytykę, to cóż... zawsze podpisuję się pod swoimi komentarzami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja może przyczepię się czegoś, co autorce zdarza się właściwie w każdej recenzji: błędów, głównie językowych. Tym razem wygrywa "siatka intryg" (siatka to może, ewentualnie, na zakupy), zwiazek frazeologicznych brzmi "sieć intryg".
      Kolejna rzecz to: "pozycja, obok której nie pozostaje się obojętnym". Obojętnym można pozostawać WOBEC czegoś.
      Po napisaniu recenzji polecam skonsultowanie się z kimś, kto nie robi błędów w celu korekty.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Brzydzę się osobami, które wchodzą do Internetu chyba tylko po to aby komuś dowalić. Autorka robi coś naprawdę fajnego i widać, że jest to jej pasją. Rozumiem, że komuś może nie podobać się recenzja, a jeżeli są w niej błędy językowe czy jakiekolwiek inne to można na to zwrócić uwagę grzecznie i "z klasą". Zwroty typu "nie wiem w której jesteś klasie" są złośliwe i po prostu chamskie. Gratuluję postawy!

      Usuń
    3. Po pierwsze: błędne jest założenie, że komentarz "nie wiem", w której jesteś klasie" i komentarz o błędach językowych napisała ta sama osoba.
      Po drugie: skoro to taka pasja autorki, niech robi to, co lubi poprawnie, bez fuszerki albo poprosi o pomoc, bo ma problem z poprawnym wypowiadaniem się w języku polskim. Słownik nie gryzie. ;)

      Usuń
  4. Osobiście jestem zwolennikiem recenzji P.Natali!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też i nie przepadam za recenzjami Joanny Poczęsnej, ale nie trzeba jej tak krytykowac, nie kazdy jest po jakiejs polonistyce.

      Usuń
  5. Moi Drodzy, jako że także jestem autorką na tym blogu, pozwolę wyrazić swoją opinię. Po pierwsze - dziękujemy za Wasze opinie, uwierzcie nam, że liczymy się ze wszystkimi, także tymi negatywnymi. Na blogu są recenzje dwóch osób - moje i Asi. Dzięki czemu jest różnorodność, każda z nas czyta nieco inne książki, dla każdego coś miłego. Jeśli ktoś nie lubi czyichś recenzji, nie musi ich czytać. Jeśli ma uwagi - to w niehejtowej formie wysłuchamy wszystkich.

    Nie sądziłyśmy, że powyższa recenzja wywoła tyle emocji. Z jednej strony fajnie, ale chyba nie o takie emocje nam chodziło ;) Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, ale staramy się pisać najlepiej jak umiemy. Będziemy wdzięczne za wsparcie, nie za hejt :)

    Co do wieku - baaaardzo nam miło, że ktoś nam daje liceum/studia, plasujemy się w grupie "już po", aczkolwiek dziękujemy ;)

    Natalia/Kostek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejtu tutaj za bardzo nie widzę, ale warto czasem wziać pod uwagę krytykę, szczególnie tę konstruktywna i zastanowić się dziesięć (albo i dwadzieścia) razy, co się pisze. Jak widać na załaczonym obrazku, pisać każdy może, a każdy może wyrazić swoje zdanie na ten temat. A i każdy może wyrazić zdanie na temat przeczytanej recenzji.

      Usuń