niedziela, 27 grudnia 2015

"Tajny referat" - Tom Rob Smith

Okładka nowszego wydania z 2015 roku
źródło: www.wydawnictwoalbatros.com
„Tajny referat” to druga część losów rodziny Demidowów. „Ofiara 44” niesamowicie trzymała w napięciu, dlatego nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu dostanę w swoje ręce „Tajny referat”. Tym razem Lew Demidow, już pogodzony ze swoją przeszłością, zaczyna nowe życie u boku Raisy. Wychowują dwie adoptowane dziewczynki, Zoję i Jelenę, które straciły rodziców przez Wasilija, zastępcę Demidowa z czasów, gdy pracował w MGB. Jest o tyle trudniej, że Zoja pamięta te okrutne wydarzenia i obarcza winą Lwa.

W drugiej części tej wciągającej trylogii (właśnie zaczęłam czytać tom trzeci i muszę stwierdzić, że, póki co, także trudno się oderwać) Lew pracuje w specjalnym oddziale milicji, który zajmuje się zbrodniami niepolitycznymi. Wydział jest tajny, a Lew może przysłużyć się społeczeństwu zwalczając prawdziwych zabójców i przestępców. Dochodzi jednak do tajemniczych morderstw – giną ludzie, którzy za stalinowskich czasów torturowali, mordowali, wysyłali do łagrów niewinnych ludzi, krótko mówiąc: wypełniali ówczesne rozkazy. Tuż przed śmiercią otrzymują oni tzw. tajny referat Chruszczowa, w którym I sekretarz KC KPZR wytyka błędy Stalinowi, pisze o nadużywaniu władzy, niesprawiedliwości, która dotknęła rzesze ludzi… Nie muszę chyba dodawać jak wielu ludziom dokument Chruszczowa się nie podoba.
W to wszystko zamieszany zostaje Lew i jego rodzina – niestety, nawet po nawróceniu, trudno odciąć się od swojej przeszłości. W „Tajnym referacie” znów poznajemy przeszłość Lwa, tym razem są to początki jego kariery jako agenta MGB. Demidow, chcąc nie chcąc, zostaje wciągnięty w całą akcję: Zoja zostaje porwana, Raisa jest ranna, Jelena popada w stupor. Milicjant nie tylko musi odzyskać rodzinę, ale i rozprawić się z demonami przeszłości.

„Tajny referat” to kolejny materiał na film w amerykańskim stylu. Choć mogłabym przyczepić się do niektórych wątków, zwłaszcza tych, gdzie okazuje się, że Lew ma więcej szczęścia niż rozumu, to muszę jednak przyznać, że od książki trudno się oderwać. Smithowi trzeba oddać, że nie traktuje pobieżnie poszczególnych postaci. Nawet jeśli z jakichś powodów rozstajemy się z niektórymi bohaterami, naprawdę czujemy, że byli tej historii potrzebni. Świetnie wplata także fakty historyczne, a konkretniej: wikła bohaterów w różne wydarzenia, np. w powstanie węgierskie z 1956 roku.

Okładka wydania z 2012 roku
źródło: www.wydawnictwoalbatros.com
Wiele osób uważa, że „Ofiara 44” jest znacznie lepsza od „Tajnego referatu”. Nie mogę się z tym zgodzić. O ile pierwsza część – zwłaszcza że to debiut – była świetna, o tyle już zakończenie było zmaszczone. Zamiast wielkiego BUM, było takie ciche pyk. Drugi tom pod tym względem jest lepiej dopracowany, zakończenie jest po prostu lepsze. Tutaj więcej niedociągnięć można się dopatrzyć w fabule utworu. Mimo wszystko jednak – warto po „Tajny referat” sięgnąć: znów mamy świetnie odmalowane tło historyczne, dobrze zarysowane postacie, wciągającą historię. Utwory Smitha pozostawiają po sobie pewien niedosyt, dlatego od razu sięgnęłam po „Agenta 6”, ale opis z okładki mnie... Drogi wydawco, tak się nie robi… L

Recenzja części pierwszej: <klik>
Recenzja części trzeciej: <klik>

----------

Autor: Tom Rob Smith
Tytuł: Tajny referat
Przekład: Robert Ginalski
Wydawca: Albatros, 2015
Liczba stron: 440

[Kostek]

2 komentarze:

  1. Wydaje mi się, że ta książka jest odrobinę podobna do „Saszeńki”, którą kiedyś opisywałam, więc może mi się spodobać. :)

    MAJUSKUŁA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie znam, ale tytuł mnie zaintrygował :)

      Usuń