sobota, 9 stycznia 2016

"Poeta (bez)religijny. O twórczości Tadeusza Różewicza" - Przemysław Dakowicz

źródło: https://wydawnictwo.uni.lodz.pl
Tadeusz Różewicz cząstkę swojego życia związał z miastem, w którym mieszkam – z Gliwicami. Ale, oczywiście, nie dlatego jego twórczość jest mi tak bliska. Różewicz to mistrz słowa poetyckiego. W 1980 roku, kiedy literacką Nagrodę Nobla odbierał Czesław Miłosz, właśnie on był jednym z najważniejszych kontrkandydatów. I choć nigdy nie zdobył tego trofeum, jego twórczość – z naciskiem na poezję – zapisała się na kartach historii literatury, i to nie tylko polskiej. W 2011 roku otrzymał nagrodę specjalną Polityki, „Kreator kultury 2010”, której uzasadnienie brzmiało: „Nagroda za wierność poezji i sobie. Za świadectwo dane kilku kolejnym epokom oraz pytania, które włączyły polską literaturę i teatr w europejską debatę o najważniejszych doświadczeniach współczesnego człowieka”[2]. Książka Przemysława Dakowicza „Poeta (bez)religijny” świetnie oddaje ową Różewiczowską „wierność sobie”. W tym niezwykłym studium można wyodrębnić trzy główne wątki: wpływ Dietricha Bonhoeffera i związana z nim idea chrześcijaństwa bezreligijnego, poezja po apokalipsie oraz milczenie w poezji Różewicza. Zdecydowanie najciekawsze dla mnie – z punktu widzenia polonistki – są dwa pierwsze. 

Dietrich Bonhoeffer był niemieckim pastorem ewangelickim, którego życie i działalność przypadły na ciężki okres II wojny światowej. Sprzeciwiał się hitlerowskim poglądom, pomagał Żydom, działał w konspiracji. To właśnie II wojna światowa stała się podwaliną dla poglądów tego wybitnego teologa. Idea chrześcijaństwa bezreligijnego narodziła się w momencie ogromnego kryzysu Kościoła niemieckiego, który nie udźwignął ciężkich zmian, jakim dało początek dojście Hitlera do władzy. Czymże więc jest bezreligijne chrześcijaństwo? W dużym uproszczeniu – zmianą postrzegania chrześcijaństwa, które ma być mierzone nie wyznaniem wiary i znajomością Ewangelii, a czynami i praktycznym zastosowaniem przykazań w laickim świecie. Bonhoeffer uważał, że po katastrofie, jaką była wojna, niemożliwe jest, aby religia chrześcijańska zachowała swą wcześniejszą formę. Od razu powinno nam się to skojarzyć z takim samym podejściem Różewicza do poezji po apokalipsie, któremu wyraz dał w jednym ze swoich najbardziej znanych wierszy, pt. „Ocalony”. 

Polski poeta znał poglądy pastora, ponieważ czytał jego „Listy z więzienia”. Jest to korespondencja, którą prowadził Bonhoeffer ze swoim przyjacielem, Eberhardem Bethge. Stanowi ona wyjątkowe świadectwo życia chrześcijanina, któremu przypadło nie tylko być świadkiem wojny, ale i w niej uczestniczyć. Teolog Bonhoeffer w listach skupia się właśnie na idei religijności oraz chrześcijaństwie, szuka dla tych starych/nowych pojęć miejsca we współczesnym świecie. Dakowicz celnie punktuje zbieżne poglądy obu myślicieli. Teolog i poeta – aż żal, że nigdy się nie spotkali. Bonhoeffer zmarł w 1945 roku, stracony na szubienicy w obozie koncentracyjnym Flossenbürg. Różewicz wojnę przeżył, zmarł znacznie później, bo w roku 2014, ale dorobek teologiczno-filozoficzny luterańskiego pastora miał na niego ogromny wpływ. Wiele jego wierszy opisuje ten trudny moment „przejścia” do normalności po wojnie. Tomikowi z 2007 roku, „nauka chodzenia/gehen lernen” patronuje właśnie Bonhoeffer, którego poeta przywołuje w tytułowym wierszu. 

Dzieło Dakowicza traktuje nie tylko o religijności u Różewicza. Autor odnajduje także inny wymiar duchowości w jego twórczości. Cała książka jest staranną próbą znalezienia odpowiedzi na pytanie o wiarę i religijność autora „Ocalonego”. Trzeba dodać, ze próbą nader udaną. Po „Poetę (bez)religijnego” powinni sięgnąć ci, którzy starają się odnaleźć inny poziom w poezji jednego z jej najwybitniejszych polskich twórców, szukają w niej czegoś więcej. Dlaczego to tak istotne? Bo z jednej strony jest Różewicz-chrześcijanin, który prosi w swej ostatniej woli o chrześcijański pochówek jako członek Kościoła katolickiego, którego sakramenty przyjął. Z drugiej strony natomiast – Różewicz-poeta, który wciąż poszukiwał swojej duchowości i religijności, który w twórczości dobitnie obnażał swoje obawy. Dlatego właśnie jest mi bliski. Bo pokazuje, że w życiu nie ma prostych dróg i odpowiedzi

„czemuś mnie opuścił 
czemu ja opuściłem 
Ciebie 

życie bez boga jest możliwe 
życie bez boga jest niemożliwe”[3] 


--- 
[1] Tadeusz Różewicz, „bez”, cyt. za: Tadeusz Dąbrowski, „Dorzecze Różewicza”, fragment książki opublikowany na stronie internetowej portliteracki.pl 
[2] Cyt. za: Wikipedia, hasło: Tadeusz Różewicz. 
[3] Tadeusz Różewicz, dz. cyt. 

---

Autor: Przemysław Dakowicz 
Tytuł: Poeta (bez)religijny. O twórczości Tadeusza Różewicza 
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2015 
Liczba stron: 194 

Recenzja napisana we współpracy z portalem BiblioNETka, gdzie pierwotnie ukazał się powyższy tekst pt. „życie bez boga jest możliwe/życie bez boga jest niemożliwe”.



[Kostek]

2 komentarze:

  1. Uwielbiam Różewicza, więc chętnie przeczytałabym tę książkę. Muszę rozejrzeć się po księgarniach, całość brzmi bardzo interesująco. :)

    MAJUSKUŁA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam, świetnie napisana książka :)

      Usuń