sobota, 23 stycznia 2016

"Poza kontrolą" - Eric Schlosser

źródło: www.dwpwn.pl
Katastrofa elektrowni jądrowej w Czarnobylu w 1986 roku pokazała, że są sprawy, wobec których człowiek bywa bezsilny. Mimo iż wydarzyła się 30 lat temu, do dziś funkcjonuje w ludzkiej pamięci jako jedna z największych jądrowych katastrof. W 2011 roku w wyniku trzęsienia ziemi, które wywołało tsunami, nastąpiła seria wypadków w elektrowni jądrowej w Fukushimie. Są to zaledwie dwa przykłady, i mają związek z przemysłem, nie wojną. To, co stało się w Hiroszimie i Nagasaki w sierpniu 1945 roku, okazało się jednym z najkrwawszych ataków wojennych. Skutki były tragiczne – nie chodzi jedynie o liczbę ofiar, ale także o znaczenie psychologiczne. Jeden samolot z jedną bombą na pokładzie zniszczył całe miasto. Wydarzenie bez precedensu. 

Eric Schlosser w „Poza kontrolą” pokazuje, że zarządzanie nie tyle elektrowniami, co arsenałem jądrowym to igranie z losem. Podtytuł „Broń jądrowa i iluzja bezpieczeństwa” mówi sam za siebie. Jego książka jest faktograficzna, dokładnie opracowana, opatrzona wieloma datami i nazwiskami, a czyta się ją jak wysokiej klasy thriller. Autor skupił się na sposobie zarządzania amerykańskim arsenałem jądrowym, obnaża jego słabe punkty, pokazuje wyścig zbrojeń z czasów zimnej wojny, obejmujący nie tylko uzbrojenie, ale także przemysł kosmiczny. 

Faktem jest, iż Amerykanie byli przerażeni tym, że i oni mogą stać się celem ataku nuklearnego. Użyli broni atomowej jako pierwsi, najlepiej zdawali więc sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji. Jak ogromny był ich strach, świadczą ćwiczenia obrony cywilnej pod nazwą „Alert 1955”, chyba największe, jakie miały miejsce w USA, które odbyły się w 1955 roku. Podczas wyimaginowanego ataku miały „wybuchnąć” bomby jądrowe o sile od 20 kiloton do 5 megaton. Z Waszyngtonu ewakuowano 15 tysięcy urzędników federalnych, prezydent został przewieziony do tajnego schronu, a wszyscy mieszkańcy Stanów ukrywali się w domach, schronach lub testowali trasy ucieczki. Manewry te zostały uznane za ogromny sukces. Choć na USA nie spadła ani jedna bomba, same ćwiczenia wywarły niesamowite wrażenie na prezydencie Eisenhowerze. W swoim pamiętniku w 1956 roku zanotował, że po nuklearnym ataku dokonanym przez ZSRR ok. 65% ludności amerykańskiej potrzebowałoby opieki medycznej, a większość nie miałaby nawet szans jej otrzymać[1]. 

Co więcej, Schlosser opisuje kilka bardzo groźnych wypadków, które mogły stać się katastrofami na ogromną skalę. W 1961 roku przez przypadek na Karolinę Północną spadły dwie bomby wodorowe. Bombowiec, który je transportował, miał wyciek paliwa, wpadł w korkociąg powietrzny. Część załogi się katapultowała, ale nie obyło się, niestety, bez ofiar – zginęło trzech wojskowych. To, że bomby nie wybuchły, było cudem. Zawiodły wszystkie systemy i zabezpieczenia, poza jednym – sterowanym ręcznie. Przełącznik „gotowy/zabezpieczony” w momencie wypadku ustawiony był w pozycji „zabezpieczony”, gdyby jednak wskazywał „powietrze” lub „ziemię”, doszłoby do tragedii. Wybuch zostałby spowodowany choćby krótkim spięciem, ponieważ bomby wodorowe B-52, naszpikowane elektroniką, mogły rozpaść się w powietrzu[2]. Pomimo (kłamliwych) zapewnień, że były nieuzbrojone, ten wypadek wstrząsnął opinią publiczną. 

„Poza kontrolą” to kawał bardzo dobrej literatury. Schlosser, amerykański dziennikarz śledczy, podszedł do tematu niezwykle wnikliwie. Przedarł się przez tony dokumentów, wycinków prasowych, akt. Mimo że książka pełna jest szczegółowych informacji, czyta się ją szybko i dziwnie „lekko”, choć temat z pewnością do lekkich nie należy. Autor skupił się nie tylko na wpadkach i błędach amerykańskiego rządu i wojska, naświetlił także tło historyczno-polityczne, bardzo ważne w tego typu publikacjach. Choć akcja dzieje się głównie w USA, a typowo amerykański patos bywa momentami nieco męczący, zdecydowanie warto po tę pozycję sięgnąć. Przedstawia historię z ostatnich kilkudziesięciu lat, ale jej wymowa jest nader aktualna. W zasadzie można stwierdzić, że to dzieło na pewnym poziomie uniwersalne i w istocie dotyczy każdego kraju, który posiada arsenał jądrowy. Schlosser pokazuje, w jak wielkiej iluzji bezpieczeństwa żyjemy – wystarczy bowiem ludzki błąd, aby bomba została zdetonowana. I to niekoniecznie w trakcie trwania wojny! Wypadek może przecież zdarzyć się wszędzie. Idealnym podsumowaniem tej książki są słowa Oskara Morgensterna, niemieckiego ekonomisty, który był jednym z doradców w Pentagonie: 
„Pewnego dnia dojdzie do przypadkowego wybuchu bomby jądrowej. Człowiek nie zbudował nic, co byłoby niezawodne (…) z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że musi dojść do wypadku”[3]. 


--- 
[1] Patrz: Eric Schlosser, „Poza kontrolą”, tłum. Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, wyd. PWN, str. 188. 
[2] Patrz: tamże, str. 307-309. 
[3] Tamże, str. 220. 

----

Autor: Eric Schlosser 
Tytuł: Poza kontrolą. Broń jądrowa i iluzja bezpieczeństwa 
Tytuł oryginału: Command and Control: Nuclear Weapons, the Damascus Accident, and the Illusion of Safety
Przekład: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka 
Wydawca: PWN, 2015 
Liczba stron: 752 

Recenzja napisana we współpracy z portalem BiblioNETka, gdzie pierwotnie ukazał się powyższy tekst, pt. Atomowa iluzja.


 Recenzja na portalu


[Kostek]

4 komentarze:

  1. Wolę chyba żyć w nieświadomości. Książka na pewno warta przeczytania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warta zdecydowanie i gorąco polecam, choć faktycznie czasem włos się jeżył na głowie...

      Usuń
  2. Świetna recenzja. Słyszałem o tej książce i faktycznie to, co opisujesz powoduje że mam ciarki. Strach pomyśleć co by się stało, gdyby naprawdę te bomby wybuchły, gdyby doszło do tragicznego wypadku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tak, "Poza kontrolą" opisuje USA, ale tak naprawdę dotyka każdego kraju, który posiada arsenał jądrowy. Bardzo dobra książka, którą szczerze polecam :)

      Usuń