wtorek, 26 stycznia 2016

"Żniwa zła" - Robert Galbraith / J. K. Rowling

źródło: www.publicat.pl
„Żniwa zła” to trzecia część cyklu o detektywie Cormoranie Strike’u. Wiele razy mówiłam, że trudno zachować mi obiektywizm wobec prozy Joanne K. Rowling, ponieważ do końca życia pozostanę wierną fanką Harry’ego Pottera (co też nie znaczy, że nie widzę czasem wad). „Trafny wybór” był pierwszą powieścią skierowaną do dorosłych czytelników, potem pojawiły się kryminały, co jednym się spodobało, innym mniej. Ja plasuję się w tej pierwszej grupie. Uważam bowiem, że Rowling jako Galbraith daje radę. Mam świadomość, że do arcydzieł gatunku tym kryminałom brakuje, ale świetnie spisują się jako książka na jeden wieczór.

W trzecim tomie, po „Wołaniu kukułki” i „Jedwabniku”, otrzymujemy – póki co – najbardziej osobistą część. Tym razem duet Strike&Ellacott musi zmierzyć się z seryjnym mordercą, który wysyła na adres agencji, do Robin, paczkę z ludzką nogą. Detektyw Strike nie tylko musi stoczyć walkę ze swoją przeszłością, ale i ochronić Robin przed psychopatą. Co więcej – poznajemy także historię samej Robin, która może się okazać dla wielu zaskoczeniem, bo w cyklu o Strike’u zdecydowanie to dzielna asystentka jest tą bardziej otwartą postacią.

Z wielu stron na „Żniwa zła” lecą gromy i negatywne opinie: że książka nudna, przegadana, że za dużo osobistych wątków, a za mało kryminalnych, że Strike jakiś taki nieciekawy… Nie do końca się z tym zgadzam. Nie odczułam „przegadania” ani nudy. Znów można było obserwować tok myślenia Cormorana (choć znacznie krótszy niż w poprzednich częściach), moment eureki, a jego „szarość” wynikała chyba tylko z noszonych przez niego ubrań. W końcu poznajemy nieco lepiej emocje Strike’a, który coraz częściej i więcej myśli kieruje ku Robin. No właśnie. Przedziwny to czworokąt: Strike i jego dziewczyna, Elin, oraz Robin i Matthew. Wspominałam o relacjach między detektywem a jego asystentką przy okazji recenzji „Jedwabnika” – w tej chwili tak naprawdę trudno stwierdzić, w którą stronę to wszystko pójdzie. Relacja zaczyna się robić dziwna – na ten moment to najlepsze określenie.

Książka zajęła mi dwa wieczory, czyta się ją szybko, bo i akcja toczy się szybciej niż w „Jedwabniku”. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że „Żniwa zła” są najlepszą książką z cyklu. Mam jednak zastrzeżenia natury językowej(?). Niestety, ale stwierdzenie w myślach Strike’a, że ofiara była rasy kaukaskiej jest… śmieszne. Zapytałam osobę, która czytała „Żniwa…” w oryginale – mówi, że jak byk stoi tam „white”. Dlaczego zatem Strike nie może stwierdzić, że kobieta była biała? Nie wiem, ale rasa kaukaska brzmi po prostu groteskowo.

Mimo wszystko „Żniwa zła” polecam. Jeśli ktoś wciągnął się w duet Strike&Ellacott, to trzecia część będzie dla niego przyjemnością. Sprawa, którą się zajmują do łatwych nie należy, a wszystko dodatkowo podszyte jest osobistymi wątkami, m.in. tajemniczą śmiercią matki Cormorana. Pewne kwestie zostały otwarte, pozostaje więc czekać na kolejny tom. :)

----

Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Żniwa zła 
Przekład: Anna Gralak
Wydawca: Dolnośląskie, 2016
Liczba stron: 480

[Kostek]

6 komentarzy:

  1. Już trzeci tom. Chyba coś przespałam. Fajnie, że mnie obudziłaś i zachęciłaś do przeczytania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się zdarza przespać niektóre książki ;) A Rowling/Galbraith z czystym sercem polecam, choć bez nastawiania się na nie wiadomo co ;)

      Usuń
  2. Czytałam dwa poprzednie tomy, więc na pewno przeczytam także tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam! :) Moim zdaniem najbardziej mroczna i wciągająca część (a przynajmniej na razie;) )

      Usuń
  3. O! Nie wiedziałem, że pani od harrego pisze pod męskim pseudonimem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze, pisze - i to całkiem nieźle ;) Nikt tam różdżką nie wymachuje, ale kryminały to inna bajka niż Harry ;)

      Usuń