piątek, 5 lutego 2016

"Kaznodzieja" Camilla Läckberg


źródło: www.empik.com
Kiedy mam ochotę przeczytać dobry kryminał, często sięgam po skandynawskich autorów. Åke Edwardson, Stieg Larsson, Jussi Adler-Olsen czy Jo Nesbø to moim zdaniem elita, której miłośnikom gatunku nie trzeba przedstawiać. Ostatnio w moje ręce trafiła jedna z wczesnych powieści Camilli Läckberg „Kaznodzieja” (drugi tom Sagi o Fjällbace z Eriką Falck i Patrikiem Hedströmem). 
 
W spokojnej miejscowości o nazwie Fjällbaka (tu urodziła się i wychowała autorka książki) życie toczy się własnym rytmem, a największym problemem mieszkańców miasteczka są zjeżdżający z całej Szwecji turyści, zakłócający naturalny porządek rzeczy. Pewnego dnia wszystko się jednak zmienia. Sześcioletni chłopiec w Wąwozie Królewskim odnajduje bowiem zwłoki kobiety...

Kiedy na miejsce przybywa policja, odkrywa jeszcze 2 szkielety. Okazuje się, że to szczątki zaginionych przed laty dziewcząt, których zniknięcia nigdy nie zostały wyjaśnione. Ekspertyza wykazuje, że przed śmiercią wszystkie 3 ofiary były torturowane. Czy to zbrodnia popełniona przez seryjnego mordercę? Policja – z Patrikiem Hedströmem na czele – pracuje w pocie czoła, aby rozwiązać zagadkę, a sprawa przybiera jeszcze większego tempa, kiedy uprowadzona zostaje kolejna dziewczyna. Jedynym śladem, jakim dysponują funkcjonariusze, jest informacja, że ponad 20 lat wcześniej podejrzanym w sprawie porwań dziewcząt był Gabriel Hult, syn duchowego przywódcy sekty religijnej, który dzięki swej działalności dorobił się wielkiego majątku...
 
Rodzinne nieporozumienia i konflikty w rodzinie Hultów oraz skomplikowane relacje pomiędzy poszczególnymi jej członkami to tło dla śledztwa, podczas którego na jaw wychodzą głęboko skrywane sekrety... W powieści autorka wiele miejsca poświęca też prywatnemu życiu Patrika – funkcjonariusza policji, który wezwany z urlopu, musi zostawić w domu ciężarną żonę. Mężczyzna jest rozdarty między życiem zawodowym a prywatnym, tym bardziej że Erika źle znosi bezczynność, jakiej przyszło jej doświadczyć ze względu na swój stan. Wewnętrzne rozterki kobiety, nieproszeni goście wymagający uwagi i kłopoty z siostrą, wywołują u niej frustrację, której Patrik nie może znieść, dlatego zaczyna spędzać coraz więcej czasu poza domem. Kolejny wątek obyczajowy to relacje panujące na komisariacie...

Powieść Läckberg czyta się bardzo przyjemnie i nawet nie zwróciłam uwagi, kiedy przewracałam kolejne kartki. Całość jest przemyślana, ale nie przesadzona, a poszczególne wątki logicznie się ze sobą łączą. To co mi przeszkadzało, to sztuczne wstrzymywanie akcji, przypominające nieco zabiegi wykorzystywane w serialach, aby wzbudzić ciekawość widza. Kiedy np. bohater odnajduje ważną informację, to odcinek się kończy i trzeba poczekać na kolejny, żeby dowiedzieć się więcej. W „Kaznodziei” momentami było podobnie - na rozwiązanie trzeba było czasem poczekać nawet kilka rozdziałów. Muszę jednak przyznać, że autorka trochę wodziła mnie za nos ;) Jak to bywa podczas czytania kryminałów, miałam własnego podejrzanego. Jednak wraz z rozwojem akcji, coraz bardziej wątpiłam w jego winę i kilka razy zmieniałam zdanie. Dla mnie to duży plus powieści, bo im szybciej odkrywam prawdę, tym mniejszą przyjemność odczuwam po przeczytaniu całości.

Kaznodzieję” polecam osobom lubiącym, kiedy wątki kryminalne przeplatają się z obyczajowymi, a główna zagadka nawiązuje do mrocznych tajemnic z przeszłości, których rozwiązanie ma kluczowe znaczenie dla teraźniejszości. Tutaj nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się początkowo wydawać, a mimo schematyczności książki, cała historia, według mnie, jest wciągająca.

[Kobzik]

__
"Kaznodzieja",Camilla Läckberg, Tłum. Inga Sawicka, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2013.

9 komentarzy:

  1. To ja może pozwolę sobie wypunktować:

    1. "W spokojnej miejscowości o nazwie Fjällbaka [...]największym problemem mieszkańców miasteczka są zjeżdżający z całej Szwecji turyści, zakłócający naturalny porządek rzeczy. Pewnego dnia wszystko się jednak zmienia. Sześcioletni chłopiec w Wąwozie Królewskim odnajduje bowiem zwłoki kobiety..."- No, tak bardzo logiczne. Turyści to prawdziwa plaga, natomiast trupy to przeciez normalka.

    2. To "sztuczne wstrzymywanie akcji" w serialach nazywane jest cliffhangerami, natomiast w literaturze jest to retardacja. Nie jest ona niczym nowym i zwykle występuje w powieściach kryminalnych. Jeśli jednak jest dostrzegalna, wręcz irytująca, oznacza to, ze została zastosowana bardzo nieumiejętnie.

    3. "Tutaj nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się początkowo wydawać, a mimo schematyczności książki[...]" - To, w takim razie, historia jest schematyczna czy nic nie jest oczywiste? Bo jedno zwykle wyklucza drugie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem książki Läckberg umiarkowanie trzymają w napięciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja muszę przyznać, że "Kaznodzieja" mnie wciągnął ;)

      Usuń
  3. Czy jest możliwość posegregowania recenzji według autorów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwilę obecną nie ma takiej możliwości, ale myślimy o tym.

      Usuń
  4. Przejrzałem profil Spiżarni na Facebooku i znalazłem ten tekst: http://reportal.pl/pijac-wino-na-peronie-5-w-katowicach, ale nie widzę go nigdzie na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma go, bo został opublikowany zanim założyłyśmy bloga.

      Usuń
  5. Nie przepadam za tą tematyką, więc raczej nie sięgnę. Chociaż ostatnio próbuje się przekonać do kryminałów. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei bardzo lubię czytać kryminały. Może seria Millenium Steiga Larssona mogłaby Ci się spodobać? :)

      Usuń