poniedziałek, 29 lutego 2016

"Nie patrz w tamtą stronę" - Marcin Grygier

źródło: www.proszynski.pl
Świat polskiej literatury kryminalnej zyskał nowe nazwisko. Dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka na półki trafiła pierwsza powieść Marcina Grygiera, pod tytułem „Nie patrz w tamtą stronę”. Obok Bondy, Miłoszewskiego czy Krajewskiego pojawia się autor, który może zyskać szersze grono czytelników. Do Załuskiej, Szackiego czy Popielskiego dołącza nadkomisarz Roman Walter. 

Dobry kryminał charakteryzuje się wieloma cechami. Musi przede wszystkim trzymać w napięciu, bez tego trudno mówić o literaturze sensacyjnej czy detektywistycznej. Trzeba przyznać, że autor potrafi budować klimat. Już początek przekonuje nas, że będzie to pozycja mocna, niestroniąca od dosadnych opisów. Stworzenie dobrego i zaskakującego kryminału nie jest proste. Grygier jednak napisał powieść, która śmiało mogłaby stać się podwaliną filmu lub serialu. Z każdym rozdziałem akcja nabiera tempa. Sprawą wyjściową dla Romana Waltera i jego ludzi jest morderstwo nastolatki. Zwłoki znalezione zostały w Puszczy Kampinoskiej. Walter będzie musiał nie tylko odnaleźć zabójcę, lecz również zmierzyć się ze swoją przeszłością. Rozwiązanie dość typowe dla kryminałów, ale muszę przyznać, że autor zręcznie poradził sobie z tym wątkiem. 

Trzeba przyznać, że bohaterowie „Nie patrz w tamtą stronę” wpisują się w kanon postaci występujących w kryminałach. Nie są przy tym jednak nudni. Walter ma jeden sposób na radzenie sobie z traumą – alkohol. Alicji Danysz posypało się małżeństwo, jej jedyna rodzina to starsza i schorowana matka. Maciek Krępy jest samotnym młodym chłopakiem, który stara się emocjonalnie dorosnąć. Razem tworzą ciekawy zespół – choć każde z nich jest inne, widać, że są przyjaciółmi. 

W ciekawej formie została wprowadzona postać mordercy. W retrospekcjach poznajemy jego przeszłość, nad wyraz smutną i tragiczną. W ogóle cała powieść podzielona jest na trzy płaszczyzny czasowe. Pierwsza opisuje śledztwo prowadzone przez Waltera i jego ekipę. Dwie kolejne dotyczą właśnie przeszłości. Część rozdziałów przybliża nam historię głównego bohatera i pokazuje źródło jego problemów z alkoholem. Pozostałe zaś dotyczą osoby sprawcy. Jest to ciekawy zabieg, który unaocznia, w jaki sposób ktoś, kto mógłby normalnie funkcjonować w społeczeństwie, staje się sadystą. Co więcej, historia ta pokazuje, jak zdarzenia z przeszłości mogą wpływać na teraźniejszość. Brak reakcji przed laty, narastająca frustracja i chęć zemsty powodują, że giną niewinni ludzie. „Nie patrz w tamtą stronę” to klasyczna opowieść o tym, że zemsta cierpliwie czeka na swój czas. 

Szkoda, że tylko niektóre rozdziały zostały opatrzone datami. Myślę, że wybiórcze potraktowanie tego aspektu nie wpływa dobrze na płynność czytania. Niemniej wszystkie płaszczyzny na pewnym etapie krzyżują się, dając zgrabne wyjaśnienie i zamknięcie wątków. 

Niestety, kilka spraw umknęło autorowi oraz redaktorowi. Mariola Becker, siostra Gojnego, jednej z ofiar, nosi panieńskie nazwisko Szuszczyk. Oczywiście – rodzeństwo mogło być przyrodnie, dziwi jednak fakt, że śledczy o to nie zapytali. Sam Gojny raz jest Tadeuszem, raz Joachimem. Te drobne pomyłki jednak zupełnie nie wpływają na odbiór tekstu. „Nie patrz w tamtą stronę” śmiało można polecić fanom ciężkich kryminałów. Wątki w powieści są spójne, logiczne i ciekawie poprowadzone. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnej części, nad którą podobno autor już pracuje. 


Marcin Grygier (ur. 1969 r.) – absolwent Politechniki Śląskiej, z wykształcenia chemik, pracuje w branży związanej ze sprzętem medycznym. Żonaty, ojciec dwóch dorosłych synów. Z zamiłowania narciarz, motocyklista i biegacz. Książka „Nie patrz w tamtą stronę” to jego literacki debiut. /z noty wydawcy/
źródło zdjęcia: profil autora na Facebooku (https://www.facebook.com/Marcin-Grygier-731273240282647)

----
Autor: Marcin Grygier 
Tytuł: Nie patrz w tamtą stronę 
Wydawca: Prószyński i S-ka, 2016 
Liczba stron: 448 

Recenzja napisana we współpracy z portalem BiblioNETka, gdzie pierwotnie ukazał się powyższy tekst pt. Zemsta najlepiej smakuje na zimno.


[Kostek]

2 komentarze:

  1. Takie błędy w druku albo po prostu przeoczenia zawsze zauważam, ale przyznam, że nie wpływają mocno na mój odbiór, więc mamy podobnie. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to zależy od samej treści :) Akurat w tyn przypadku książkę czytało się tak szybko i przyjemnie, że co prawda docierało do mnie, że ofiara ma inne imię, ale jakoś tak nie wpływało to na fakt, że książka po prostu strasznie wciąga :)

      Usuń