wtorek, 29 marca 2016

„Ofiara bez twarzy” Stefan Ahnhem

źrodło: www.marginesy.com.pl
Fabian Risk po wielu latach wraca do swojego rodzinnego miasteczka. Kupuje dom, zabiera rodzinę i obiecuje sobie, że jego życie na nowo się poukłada. Te plany zostają jednak pokrzyżowane, gdyż tuż po przekroczeniu progu nowego domu zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Jako policjant, do tej pory pełniący służbę w Sztokholmie, ma duże doświadczenie w tego typu sprawach, w danej chwili jednak przebywa na przymusowym urlopie... Na miejscu okazuje się, że ofiara to kolega Fabiana ze szkolnych lat, a morderstwo zostało popełnione w bestialski sposób. Co więcej, zabójca jasno wyraża się, że to nie koniec – obok ciała policja znajduje bowiem zdjęcie klasowe z wykreśloną twarzą ofiary. Czy reszta klasy jest w niebezpieczeństwie? Jakie kroki będzie musiała podjąć policja, żeby odnaleźć mordercę?

wtorek, 15 marca 2016

"Zjawa" - Michael Punke

źródło: www.soniadraga.pl
Dzięki „Zjawie” Leonardo DiCaprio w końcu dostał Oscara. Upragnionego, wyczekanego, o czym każdy chyba widział miliony memów. Film powstał na podstawie książki o tym samym tytule. Ten tekst nie będzie zwykłą recenzją. Powiem więcej: będzie zawierał spoilery dotyczące zarówno dzieła filmowego, jak i literackiego. Dlatego też czytacie na własną odpowiedzialność. To nie jest recenzja, to jest przede wszystkim marudzenie... ;)

Krótko mówiąc, „Zjawa” Micheala Punkego to opowieść o zemście. To historia o chęci odwetu, dla której tłem staje się dzika przyroda i zmagania z nią. Dodatkowo, ważnym elementem są tutaj relacje „białych” z Indianami. Jak twierdzą niektórzy – „film jakby przeczołgany”, a najlepsza rolę miał niedźwiedź. Rzadko mi się to zdarza, ale muszę przyznać, że film był lepszy, miał w sobie jakąś głębię. Zachowanie Glassa, głównego bohatera, było spowodowane czymś więcej niż tylko chęcią odwetu za kradzież strzelby. Ale wróćmy do początku…

środa, 2 marca 2016

„Diuna” Franka Herberta

źródło: empik.com
To było moje pierwsze spotkanie z „Diuną” Franka Herberta. Mimo że kilka osób polecało mi ją wcześniej, to minęło dużo czasu, zanim sięgnęłam po książkę. Jakoś zawsze znajdowałam coś, co wydawało mi się, że bardziej mnie zainteresuje. Teraz, kiedy jestem już po lekturze, muszę samą siebie zapytać, czy warto było tyle zwlekać. „Diuna” skutecznie wciągnęła mnie do swojego świata i na pierwszym tomie się  nie skończyło ;)