wtorek, 29 marca 2016

„Ofiara bez twarzy” Stefan Ahnhem

źrodło: www.marginesy.com.pl
Fabian Risk po wielu latach wraca do swojego rodzinnego miasteczka. Kupuje dom, zabiera rodzinę i obiecuje sobie, że jego życie na nowo się poukłada. Te plany zostają jednak pokrzyżowane, gdyż tuż po przekroczeniu progu nowego domu zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Jako policjant, do tej pory pełniący służbę w Sztokholmie, ma duże doświadczenie w tego typu sprawach, w danej chwili jednak przebywa na przymusowym urlopie... Na miejscu okazuje się, że ofiara to kolega Fabiana ze szkolnych lat, a morderstwo zostało popełnione w bestialski sposób. Co więcej, zabójca jasno wyraża się, że to nie koniec – obok ciała policja znajduje bowiem zdjęcie klasowe z wykreśloną twarzą ofiary. Czy reszta klasy jest w niebezpieczeństwie? Jakie kroki będzie musiała podjąć policja, żeby odnaleźć mordercę?

„Ofiara bez twarzy” to mocny, trzymający w napięciu skandynawski kryminał – debiut Stefana Ahnhema, którego można powiązać m.in. ze scenariuszem serialu kryminalnego „Wallander”. Główny bohater powieści – Fabian Risk – to postać wyrazista, jednak nie do końca potrafię zrozumieć niektóre podjęte przez niego decyzje. Kojarzy mi się raczej z samotnym mścicielem, który nie bacząc na innych, a przede wszystkim na konsekwencje swoich działań, stara się na przekór wszystkiemu rozwiązać zagadkę zbrodni, niż z policjantem stojącym na straży prawa. Fabian jest impulsywny, spontaniczny, a przede wszystkim nie do końca jest osobą przestrzegającą powszechnie przyjętych zasad. Śledztwo pochłania go bez reszty, co w konsekwencji negatywnie wpływa na jego relacje z rodziną oraz nowymi kolegami z wydziału. Często podejmuje ryzyko, które wprawdzie przynosi efekty w postaci odkrywania kolejnych elementów układanki, ale jednocześnie niesie ze sobą fatalne konsekwencje.

Powieść Ahnhema jest pełna brutalności – pod różnymi postaciami. Ukazuje m.in. w jaki sposób kształtuje się charakter człowieka i jakie przeżycia mogą wywrzeć decydujący wpływ na to, jaką będzie osobą oraz jakimi wartościami będzie się kierować. Tu przeszłość okazuje się kluczem do rozwiązania zagadki teraźniejszości. To, co zrobiło się kiedyś, a właściwie czego się nie zrobiło, powróci jak bumerang i uderzy ze zdwojoną siłą. Trzeba przygotować się na ciosy, które będą padać z różnych stron, krok po kroku prowadząc do mordercy. Żeby go jednak złapać, niezbędne jest odkrycie schematu jego działania, a następnie wyprzedzenie jego planów.

Jak w większości skandynawskich kryminałów, tu również pojawiają się wątki obyczajowe. Przede wszystkim mam na myśli opis relacji panujących w rodzinie głównego bohatera. Kryzysy, próby ich zażegnania, negatywne emocje, obojętność, zapomnienie, brak rozmowy, ale też chwile szczęścia. Fabian jest osobą, której wydaje się, że nie dzieląc się swoimi przemyśleniami, chroni swoich najbliższych oraz współpracowników. Jest to więc nie do końca kwestia zaufania, czy raczej braku zaufania, ale próba samotnej walki „ze złem tego świata”, aby innych nie narażać na niebezpieczeństwo. Problemy rodzinne policjanta mają znaczenie nie tylko dla śledztwa, ale również dla mordercy, który początkowo nie docenia sprytu Fabiana, czego konsekwencją jest przymusowa moderacja przemyślanego w najdrobniejszych szczegółach planu…

„Ofiara bez twarzy” to kryminał, który mimo elementów, w które trudno było mi uwierzyć (Fabian przyjeżdża do małego miasteczka, gdzie spotyka zarówno jednego z najlepszych patologów w kraju, jak i jednego z najlepszych krajowych techników kryminalistyki – przypadek?), a także tych, które często powtarzając się w tego typu powieściach (policjant niebojący się ryzyka, działający samotnie, z problemami osobistymi, walczący z duchami przeszłości), jest kryminałem wartym przeczytania. Ja nie mogłam się od niego oderwać, wzbudził we mnie skrajne emocje, a także zaskoczył rozwiązaniem. Polecam nie tylko amatorom skandynawskich kryminałów.
__
"Ofiara bez twarzy", Stefan Ahnhem, tłum. Ewa Wojciechowska, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2016.

4 komentarze:

  1. Myślę, że mogłabym się skusić na ten kryminał. Zapisuję sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, idealny np. na pochmurne popołudnie ;)

      Usuń
  2. Przeczytałam trylogię o Servazie - muszę zrobić sobie drobną przerwę od kryminałów i thrillerów, ale zaraz potem sięgam po "Ofiarę bez twarzy" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem doskonale - tym bardziej, że "Ofiara bez twarzy" może okazać się początkiem kolejnego zatracenia się w powieściach tego typu ;) Szkoda tylko, że na drugi tom trzeba jeszcze poczekać...

      Usuń