wtorek, 15 marca 2016

"Zjawa" - Michael Punke

źródło: www.soniadraga.pl
Dzięki „Zjawie” Leonardo DiCaprio w końcu dostał Oscara. Upragnionego, wyczekanego, o czym każdy chyba widział miliony memów. Film powstał na podstawie książki o tym samym tytule. Ten tekst nie będzie zwykłą recenzją. Powiem więcej: będzie zawierał spoilery dotyczące zarówno dzieła filmowego, jak i literackiego. Dlatego też czytacie na własną odpowiedzialność. To nie jest recenzja, to jest przede wszystkim marudzenie... ;)

Krótko mówiąc, „Zjawa” Micheala Punkego to opowieść o zemście. To historia o chęci odwetu, dla której tłem staje się dzika przyroda i zmagania z nią. Dodatkowo, ważnym elementem są tutaj relacje „białych” z Indianami. Jak twierdzą niektórzy – „film jakby przeczołgany”, a najlepsza rolę miał niedźwiedź. Rzadko mi się to zdarza, ale muszę przyznać, że film był lepszy, miał w sobie jakąś głębię. Zachowanie Glassa, głównego bohatera, było spowodowane czymś więcej niż tylko chęcią odwetu za kradzież strzelby. Ale wróćmy do początku…

Na początku było jednak słowo. Hugh Glass w książce jest facetem, który wiele przeszedł: napad piratów na statek, niewolę u tychże, śmierć najbliższych, którzy w tym czasie byli na innym kontynencie, aż w końcu docieramy do punktu, gdzie nasz bohater zostaje sponiewierany przez niedźwiedzia grizzly. Literacki pierwowzór znacznie lepiej przybliża nam historię Glassa, łatwiej zrozumieć jego fascynację z bycia odkrywcą i podróżnikiem. Mimo wszystko jednak ta część -  w znacznej mierze - pokrywa się z filmem. Jest jedna znacząca różnica. W filmie bowiem Glass miał syna, w książce był bezdzietny. Co więcej, według filmu traper znał zwyczaje i język niektórych indiańskich plemion, ponieważ matka jego syna (czy była żoną – nie było chyba powiedziane) była Indianką. Jego syn, Hawk, również miał indiańskie rysy. W książce natomiast jedyną miłością Glassa była kobieta, która czekała na niego, gdy ten wpadł w piracką niewolę i zmarła z powodu choroby, o czym Glass dowiedział się znacznie później. Indiańskie zwyczaje znał z innego powodu, aczkolwiek w książce także spędził z nimi trochę czasu.

Will Poulter jako Jim Briger
© foto: Twentieth Century Fox Film Corporation
źródło: Filmweb
W tym właśnie tkwi mój największy problem z odbiorem książki. Glass zostaje zaatakowany przez niedźwiedzia. Dowódca wyprawy zarządza, że dalsza podróż z traperem na noszach nie ma sensu. Oferuje dodatkowy zarobek tym, którzy zechcą zostać z Glassem do śmierci i go pochowają. W książce decydują się na to Fitzgerald (świetna rola Toma Hardy’ego) i młodziutki Bridger  (tu także bardzo dobry Will Poulter). W filmie zostaje też Hawk. No i właśnie. W filmie Hawk zostaje zabity przez Fitzgeralda. Na oczach Glassa. A ten nie może nic zrobić, bo jest ranny, pokiereszowany, nie może mówić, a co dopiero krzyczeć. Kiedy więc towarzysze uciekają, nie kieruje nim li tylko zwykła chęć zemsty, bo go zostawili. Jest owładnięty szaleństwem, bo zginął jego ukochany syn. Trzeba przyznać, że ta wersja przemówiła do mnie znacznie bardziej niż książkowa. Co się więc dzieje w książce? Glass zostaje sam, tamci kradną jego strzelbę i nóż, postanawia się nie poddawać i zaczyna trudną walkę o przetrwanie. Po drodze przydarzają mu się nieco inne rzeczy niż Glassowi w filmie, ale powiedzmy, że prowadzić mają do tego samego. Kiedy dociera do Fitzgeralda, jest on już członkiem amerykańskiej armii. Glass oskarża go o kradzież, za co ten staje przed sądem (w zasadzie takim prowizorycznym, ale jednak). I podczas tejże sprawy Glass nie oskarża go o zostawienie poważnie poranionego w dzikich ostępach. Oskarża go o kradzież ukochanej strzelby… Nie przesadzam. Glass przeżył to wszystko, czołgał się, walczył, chorował, bo ukradziono mu broń. Musicie przyznać, że zestawiając to ze śmiercią syna… Wypada nieco słabo.

Tom Hardy jako John Fitzgerald
© foto: Twentieth Century Fox Film Corporation
źródło: Filmweb
Co więcej, Glass, widząc, że Fitzgerald wyłga się ze wszystkiego (wiecie, coś w stylu: wysoki sądzie, byłem pewny, że nie żyje, to Bridger zabrał mu tę broń, a potem mi oddał…), strzela do przesłuchiwanego i trafia go w ramię. No, przepraszam, ale to było tak głupie, że nie wiedziałam, co powiedzieć. Chyba nie muszę wspominać, że Fitzgerald właściwie nie poniósł żadnej kary? Oddał broń i tyle. Glass za to musiał swoje odsiedzieć (co prawda niedługo, ale jednak) za zranienie żołnierza.

Jedno trzeba przyznać: wersja książkowa jest bliższa temu, co naprawdę się wydarzyło. Hugh Glass dotarł najpierw do Bridgera. Ale z racji młodego wieku, strachu i tego, że opatrywał mu rany – wybaczył mu. Tak było i w książce, i w prawdziwym życiu. W filmie nie ma jakiejś sceny, która by to wyrażała, ale widać jak młody traper tego żałuje i jak męczą go wyrzuty sumienia. Natomiast Glass faktycznie nie mógł zrobić nic Fitzgeraldowi, ponieważ za zabicie żołnierza armii Stanów Zjednoczonych groziło mu śledztwo federalne (tak, podobno już w XIX wieku tak było). W filmie zemsta się dokonuje, co prawda nie do końca jego rękami, ale ma miejsce.

Michael Punke – amerykański pisarz, prozaik, adwokat, profesor, dyplomata. Obecnie pełni funkcję zastępcy przedstawiciela handlowego i ambasadora USA w Światowej Organizacji Handlu w Genewie. Najbardziej znany jest jako autor powieści Revenant: A Novel of Revenge (2002), na podstawie której powstał scenariusz filmu Zjawa (The Revenant, 2015).
źródło: Wikipedia

---
Autor: Michael Punke
Tytuł: Zjawa
Tytuł oryginału: The Revenant
Przekład: Przemysław Hejmej
Wydawca: Sonia Draga, 2016
Liczba stron: 296

[Kostek]

6 komentarzy:

  1. Jeszcze nie widziałam filmu, czekam na moment, gdy emocje opadną. Książkę też mam w planach, chciałabym porównać oba twory. Prawdopodobnie zacznę od powieści. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba polecałabym taką właśnie kolejność :) Oba dzieła są dobre, ale książka - po filmie - mnie trochę rozczarowała. Spłaszczyła nieco to, co Glass zrobił. Choć, z drugiej strony, można zarzucić reżyserowi, że dodał do filmu niepotrzebnego patosu. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia ;)

      Usuń
  2. A ja widziałam film, a nie czytałam książki. Muszę ją gdzieś dorwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka dość podobna do filmu na pewnej płaszczyźnie, choć film nieco głębszy :)

      Usuń
  3. Film oglądałam i był rewelacyjny, teraz pozostała jeszcze książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku polecam, bo można spojrzeć na postać Glassa pod innym kątem ;)

      Usuń