piątek, 1 kwietnia 2016

"Bielszy odcień śmierci" - Bernard Minier

źródło: www.rebis.com.pl
Ostatnimi czasy zaczytuję się w kryminałach. Nie wiem, dlaczego, ale naprawdę coraz chętniej po nie sięgam. I tak się złożyło, że wpadł mi w ręce kryminał napisany przez Francuza. Przyznam szczerze, że miałam nie lada kłopot, żeby przywołać w pamięci nazwisko innego francuskiego autora kryminałów. Jak dla mnie - trudne zadanie ;) Tak czy siak, podobno „Bielszy odcień śmierci” jest dziełem zauważonym i nagrodzonym. Książka w momencie ukazania się na rynku w 2011 roku, z miejsca stała się bestsellerem. Bernard Minier otrzymał za nią szereg nagród za najlepszą powieść kryminalną.

Trzeba przyznać, że „Bielszy odcień śmierci” jest rewelacyjnym połączeniem kryminału i thrillera. Jest też pierwszym tomem, który otwiera cykl o Martinie Servazie, komendancie policji kryminalnej z Tuluzy. Książka zaczyna się jednak dość osobliwie. Najpierw poznajemy panią psycholog, Diane Berg, która ma objąć stanowisko w Instytucie Psychiatrycznym Doktora Wargniera. Warto dodać, że jest to pilnie strzeżony ośrodek psychiatryczny, gdzie trzymani są mordercy, którzy nie nadają się do „zwykłych” ośrodków więzienno-psychiatrycznych. W momencie, gdy Berg jest w drodze do swojego nowego miejsca pracy, pracownicy pobliskiej elektrowni wodnej dokonują upiornego odkrycia. Na szczycie górskiej kolejki linowej, przy najwyższej stacji, odnajdują nietypowe zwłoki. Jest to ciało konia – bestialsko okaleczone, bez głowy, z rozpłataną i rozłożoną skórą w taki sposób, aby przypominała skrzydła. Sprawę otrzymują Servaz oraz kapitan Irène Ziegler z wydziału śledczego. Na morderstwie konia jednak się nie kończy. W dolinie dochodzi bowiem do kolejnego zabójstwa, tym razem już człowieka. Servaz i Ziegler muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy oba zdarzenia łączą się ze sobą. Jakby tego było mało – na miejscach przestępstw odnalezione zostają ślady Juliana Hirtmanna, człowieka, który jest najpilniej strzeżonym więźniem Instytutu Wargniera.

Muszę przyznać, że dawno już żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Każdy rozdział przynosił nowe spojrzenie na sprawę i odkrywał tajemnice związane z przeszłością osób zamieszanych w zbrodnie. I jak to przy tego typu powieściach bywa – ogromne znaczenie miały tutaj wydarzenia z przeszłości. Servaz i jego ekipa muszą, przy okazji, rozwiązać tajemniczą sprawę sprzed wielu lat.

Minier stworzył kalejdoskop interesujących postaci. Co jedna, to ciekawsza. Najbardziej naszą uwagę przykuwa właśnie drużyna Servaza, na którą składają się: Vincent Espérandieu oraz Samira Cheung. Oboje są asystentami komendanta, wnikliwymi, charakterystycznymi, których zaczyna się lubić od momentu pierwszego pojawienia na kartach powieści. Espérandieu jest skonfliktowany z policjantami-osiłkami z komendy, którzy nie akceptują jego stylu bycia i ubierania. Cheung natomiast, mimo idealnego ciała, urody jest raczej dyskusyjnej, dysponuje za to niesamowitym intelektem. Ta trójka tworzy zgrany zespół, który trzyma się razem także poza pracą.

Martin Servaz jest po rozwodzie i wychowuje nieco niepokorną Margot. I choć na początku uznałam, że Minier idzie utartymi ścieżkami, to muszę przyznać, że relacja tych dwojga była jednym z przyjemniejszych wątków w książce. Motyw martwiącego się ojca ani przez chwilę nie był męczący, wręcz przeciwnie – Minier idealnie wręcz wpasował to w treść powieści.

Sam Servaz też nie jest do końca typowym policjantem. Uwielbia książki, cytuje łacinę, studiował literaturę. Nie jest typem macho, któremu wszystko się udaje. Jego dobre wyniki jako śledczego wynikają przede wszystkim z wnikliwego umysłu i umiejętności łączenia faktów. Trochę (ale tak naprawdę odrobinkę) przypominał mi Cormorana Strike’a, choć Strike jest taką „lżejszą” wersją Servaza. Mimo że obaj panowie zajmują się dość makabrycznymi zbrodniami, to „Bielszy odcień śmierci” jest zdecydowanie mroczniejszym kryminałem.

Szczerze polecam trylogię Miniera (właśnie czytam drugi tom, „Krąg” – na razie zapowiada się obiecująco) wszystkim lubiącym mocne kryminały. Zakończenie pierwszego tomu pozostaje otwarte. I to w taki sposób, że zalecam, aby mieć pod ręką kolejną część, gdy skończy się czytanie poprzedniej.

Bernard Minier (ur. 26 sierpnia 1960 w Béziers) – francuski pisarz, autor powieści kryminalnych. Dorastał u stóp Pirenejów. Jest laureatem wielu konkursów na opowiadania. "Bielszy odcień śmierci" to jego pierwsza powieść. Jego książki zostały przetłumaczone na kilka języków, odnosząc sukces w krajach wydania. W 2014 brytyjski tygodnik "The Sunday Times" umieścił "Bielszy odcień śmierci" na liście pięćdziesięciu najlepszych powieści kryminalnych i thrillerów minionych pięciu lat.
/źródło: Wikipedia/
Recenzja drugiej części: <klik>

----

Autor: Bernard Minier
Tytuł: Bielszy odcień śmierci
Tytuł oryginału: Glacé
Przekład: Monika Szewc-Osiecka
Wydawca: Rebis, 2012
Liczba stron: 512

[Kostek]

4 komentarze:

  1. Nie wiem czy znajdę czas na kolejną trylogię, ale nie mówię nie. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tom czytało się tak szybko, że cała trylogia zajmie chyba raptem tylko 2-3 dni ;)

      Usuń
  2. Recenzja kusząca, poszukam w bibliotece. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń