piątek, 30 grudnia 2016

Jak czytać więcej?


Dość znany polski coach powiedział kiedyś, że czyta jedną książkę dziennie, odpowiada na kilkaset maili, do tego "normalnie" pracuje oraz spędza czas z rodziną. Tak, z całą pewnością. A jego doba ma milion godzin. Uważał, że zaszpanuje stwierdzeniem, że czyta jedną książkę na dzień. Też mi wyczyn - też tak umiem i to wcale nie zarywając ani obowiązków, ani nocy. Moim jedynym "talentem" jest umiejętność dość sprawnego i szybkiego czytania. Taki dar. Do tego wykorzystuję każdą wolną chwilę, żeby czytać. Od kiedy mam prawo jazdy i przestałam jeździć pociągami oraz autobusami, mój czas na czytanie okropnie się skurczył. Nie mam radia w samochodzie, nie słucham więc audiobooków. Ale jest kilka metod, które pomogą nam czytać więcej i częściej. Testowane na mnie, czyli nie na zwierzętach, a zatem sposoby bezpieczne.


1. Czytaj, gdzie się da

Serio. Nie raz i nie dwa zdarzało mi się czytać podczas czekania na znajomych. I to w czasach, gdy nie było ebooków. Tak więc czekałam sobie na dworze, siadałam na murku, wyciągałam "Wampira. Biografię symboliczną" Marii Janion i czytałam. To była książka-fundament pod moją pracę magisterską. Byłam zatem zaopatrzona w ołówek i kolorowe karteczki. Książka jest dość spora i ma ponad 500 stron - ale da się? Da się. Niektórzy dziwnie patrzyli, ale cóż - jak się nie ma czasu w domu, a chce się nadal prowadzić bujne życie towarzyskie, to trzeba było sobie radzić. Poza tym to naprawdę świetna i wciągająca pozycja!

Przykład z życia wzięty. Mąż robił zdjęcia, a ja siedziałam na ławeczce i czytałam jeden z tomów Kronik Clifftonów Archera 

2. Zaplanuj czas na czytanie

Wiem, że wielu osobom to pomaga. Dla mnie z czytaniem jest jak z ćwiczeniami. Wiecie, postanawiam sobie, że jutro to wstanę o 6:00, poćwiczę, wezmę prysznic i pełna energii pojadę do pracy! Nastawiam budzik na 5:45... i w rezultacie wstaję o 8:30 i z wywieszonym jęzorem jadę na złamanie karku do biura na 9:00. Planowanie nie jest dla mnie. Ale jeśli jesteś typem osoby, która planować lubi - zrób to. Postanów sobie, że codziennie (rano, przed snem, w czasie przerwy obiadowej itd.) poświęcisz minimum 15 minut na czytanie. Albo przeczytasz kilkanaście stron lub jeden rozdział. Osobiście wolę jednak kolejny podpunkt.

pexels.com

3. Miej książkę zawsze przy sobie

Lub czytnik. Naprawdę nigdy nie przewidzisz, czy gdzieś nie będziesz czekać. A nuż okaże się, że facet się spóźnia, przyjaciółka utknęła w korku albo musisz wpaść na szybki obiad do ulubionej knajpki. I w takich momentach przydaje się książka. Lub czytnik. Osobiście jestem fanką tych urządzeń. Na szczęście czasy pt. "Co jest lepsze: papier czy ebook?" już minęły i swobodnie można rozkoszować się lekturą w dowolnym formacie zawsze i wszędzie.

pexels.com

4. Nie marnuj czasu na gnioty

Po przeczytaniu "Wampira Vittorio" Anne Rice uznałam, że nigdy więcej nie chcę marnować czasu na coś, co sprawia mi taki ból. Cenię ogromnie Kroniki wampirów (to kolejne książki, które były moją magisterkową bibliografią), ale pierwszy tom Nowych Kronik Wampirów zmęczył mnie okrutnie. Wszystko w tej książce było złe. Wtedy postanowiłam, że jeśli dana książka nie wciągnie mnie po pierwszych 50 lub 100 stronach (w zależności od objętości), to nie czytam dalej. Być może ominęło mnie sporo ciekawych lektur, nie przeczę. Ale nie mam też poczucia, że znowu zmęczyłam jakąś książkę. Teraz jeśli już zmuszam się do czytania jakichś książek, to są to pozycje recenzowane dla BiblioNETki. Sama wybieram, co chcę czytać, ale zdarzy się na przykład taka "Ekspozycja" Mroza, która była dla mnie drogą przez mękę.

To jest mój aktualny stoisk z BiblioNETki, każdą książkę wybrałam sama. Nie mam pojęcia, od czego zacznę. Po prostu zastanowię się, na co mam ochotę: kryminał, postapo, literaturoznawstwo? 

5. Bierz udział w wyzwaniach książkowych

Tych jest bez liku, a nieocenionym ich źródłem jest, oczywiście, Facebook. Popularny jest na przykład BookAThon: <klik>. Na Facebooku można znaleźć naprawdę mnóstwo ciekawych wyzwań, już gdzieś mignęły mi zaproszenia na wydarzenia typu Przeczytam 100 książek w 2017. Trzeba tylko uważać, żeby nie popaść w jakąś bzdurną rywalizację. W czytaniu nie chodzi o ilość, ale o jakość i przyjemność. Czytajmy to, co sprawia nam frajdę!

pexels.com

6. No właśnie. Czytajmy to, co lubimy!

Lubisz fantastykę? Nie zmuszaj się do prozy obyczajowej. Masz ochotę na porządny romans? Nie bierz się za Kinga. To wszystko wydaje się naprawdę proste, wiem. Ale tak, jak wiele kobiet ma dylemat przed pełną szafą ciuchów, bo nie ma się w co ubrać, tak często czytelnicy stają przed ogromnymi regałami i nie mają, co czytać. Bo nie wiedzą, na co mają ochotę. Z różnych powodów. Na przykład po skończeniu naprawdę fajnej serii jakoś tak czegoś brakuje, kac książkowy dokazuje, nic się nie podoba, nic dobrze w ręce nie leży... Lepiej dać sobie spokój i odczekać aż przyjdzie na coś ochota. Najważniejsze to nie zmuszać się do czytania. Bo jak zaczniemy czytać coś, na co nie mamy w danej chwili ochoty, to całkiem fajna lektura może nam przejść koło nosa.

pexels.com

13 komentarzy:

  1. Ja tak właśnie robię. Np. czytam o 4 rano, albo słucham audiobooków. Jak tylko, oby z książką.
    Najgorzej z tymi gniotami, bo ciągle mnie jakiś skusi. Ale chcę czytać o innych kobietach i ich życiu. Może coś u nich podpatrzę?
    Wyzwania. Lubię je sama sobie stawiać. Mam ich tyle! Np. przeczytać Lema, Kraszewskiego i Pratcheta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Dokładnie, o to chodzi:) Przez gnioty miałam na myśli pozycje, które nas nie wciągają. Dla mnie był to wspomniany "Wampir Vittorio", ale przecież komuś innemu może się spodobać:) Po prostu szkoda czasu na książki kiepskie, bo wokoło tyle jest przecież ciekawych lektur.
      Co do wyzwań - najlepiej stawiać samemu sobie!:) Ja np.staram się wypożyczać z biblioteki dodatkowo jakąś klasykę:)

      Usuń
  2. U mnie się sprawdza czytanie na poczekaniu gdziekolwiek, nawet jeśli ściągam zaciekawione spojrzenia innych. Staram się mieć książkę pod ręką, bo to pomaga zapełnić w sensowny sposób pusty czas (podróż komunikacją publiczną, oczekiwanie w kolejce do lekarza czy kosmetyczki). Zgadzam się z Tobą, że dobrze sobie wypracować codzienny nawyk czytania w miarę możliwości czasowych. Natomiast do wyzwań czytelniczych podchodzę sceptycznie, bo wolę w swoim tempie czytać i majstrować przy tekście wbrew narzuconym przez kogoś zasadom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wyzwań też podchodzę raczej ostrożnie. Wolę czytać to, na co mam ochotę. Ale zauważyłam, że ostatnio zapanowała swoista moda na tego typu rzeczy.

      A książkę zawsze warto mieć przy sobie. Parę razy zdarzyło mi się czytać w korku - auta stoją, czytnik pod ręką, zawsze to kilka minut na lekturę ;)

      Usuń
  3. Przez lata wypracowałam sobie czytanie książek w różnych miejscach i przy różnych okazjach. Jeśli coś mnie nie interesuje odkładam. A w skali roku czytam w pełnym wydaniu około 200 książek, także nie będę raczej dążyć do zwiększania tej ilości, gdyż w pełni mnie ona satysfakcjonuje i sprawia ogromną radość. A pozycji książkowych wciąż wiele przede mną :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 200 książek na rok! Imponujący wynik :)

      Usuń
  4. biorę sobie wszystkie rady do serca :) przeczytanie większej ilości książek jest jednym z moich postanowień noworocznych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacyjne postanowienie noworoczne :D

      Usuń
  5. Bardzo dobre porady, niby oczywiste, ale to właśnie o tych oczywistych sprawach najczęściej zapominamy, także serdecznie dziękuję za przypomnienie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam gdzie się da, mało tego czasem nawet próbuję czytać innym by osłodzić im czekanie na autobus czy lekarza ;)
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czytam innym! :D Hahaha :D nie sądziłam, że spotkam kogoś, kto robi podobnie jak ja ;)

      Usuń
  7. I oczywiście - zawsze, ale to zawsze mam książkę przy sobie. W sumie chyba mam dokładnie takie same sposoby jak Ty. Najgorzej z tymi gniotami, czasem potrafią skutecznie zablokować czytanie na jakiś czas. Wrrr..
    /Szufladopółka znów ;)

    OdpowiedzUsuń